W niedzielę Karolinka, córka mojej kuzynki, miała
najważniejszy dzień w swoim życiu, czyli Pierwszą Komunię Świętą. Ja, będąc
wcześniej zaproszony, zapakowałem prezent, wziąłem kwiaty w rękę i udałem się
do kościoła na uroczystą mszę świętą.
Po zakończonej ceremonii, wszyscy goście wraz ze mną udali
się do domu na przyjęcie komunijne. Życzeń dla świeżo upieczonej komunistki nie
było końca, oczywiście wraz z prezentami, które zaprzątnęły Karolince w głowie.
Mama w porę się zorientowała i zadecydowała o przełożeniu ceremonii rozpakowywania
prezentów na popołudnie, a najpierw zasiedliśmy wspólnie do obiadu. W trakcie
obiadu rozmowy rozkręciły się w najlepsze, gdyż wszyscy goście zazwyczaj bardzo
rzadko spotykają się bez powodu, więc w tej sytuacji każdy miał do opowiedzenia
skromnie kilka lat swojego życia. Po obiedzie wskazana była krótka przerwa, by
brzuchy dostosowały swoją objętość do serwowanych słodkości i kawy lub herbaty.
A było na co czekać. Oczywiście na początek tort śmietankowy z malinami dość
sporych rozmiarów, w dalszej kolejności mnóstwo różnych rodzajów ciast na kilku
talerzach. Jak się później okazało, były to wypieki z Deseroteki Dr Gerarda,
takie jak: Sernik na zimno z tęczowych galaretek z biszkoptami, Sernik z różową
truskawkową pianką i wiele innych wypieków. Na stołach były również umieszczone
talerze z luźnymi Słodyczami, specjalnie z myślą o dzieciach, takimi jak: MAFIJNE
CHOCO, ZWIERZAKI MAŚLANE, CZEKOLADKI PASJA Dr Gerarda i wiele innych kuszących
oczy dzieci słodyczy.
W trakcie gdy wszyscy goście zajadali się tymi przepysznymi
słodkościami przy miłej rozmowie z rodziną, Karolinka zachwycała się
prezentami.
Było tak miło i sympatycznie, że nim się zorientowałem, było
już późne popołudnie i czas było wracać do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz