Witam
gorąco. Doszedłem do siebie po wytężonym treningu. Zakwasy w nogach minęły a
chęci do biegania nadal wielkie. Gorzej jest z mocnym postanowieniem unikania
słodyczy. Wszystko przez te komunie. W maju mamy trzy komunie i imieniny. Z każdej
imprezy wracamy z porcją mięsa i ciasta. Aż czasami mam dość tych delicji. W takich
chwilach kupuję „wit’AM” ciastka na dzień dobry, lub inne kruche herbatniki z
oferty „dr Gerard”. Idąc na kolejne przyjęcie komunijne, zastanawiamy się, jaki
będzie tort. Jaki smak i w jakim będzie kształcie? Kiedyś wszystko było jasne,
a dzisiaj jedna wielka niewiadoma. Każda gospodyni robiła sama masę i biszkopt.
Teraz na rynku jest tyle gotowych półproduktów, że jest problem, co wybrać? U mnie
w rodzinie królowały masy czekoladowa i owocowa. Teściowa wyspecjalizowała się
w masach śmietanowych. Jednak moją ulubioną było nadzienie budyniowe. To wszystko
przez mojego Tatę, ponieważ gdy chodziliśmy na spacery do parku, kupował nam
eklery z taką właśnie masą. Ten krem, to smak mojego dzieciństwa. Jedną z
tajemnic każdej Pani domu było dekorowanie tortu. Wiązało się to z uzyskiwaniem
masy różnego koloru. Do barwienia używały kisiel albo naturalne barwniki z
buraczka, soków z owoców gotowanych w cukrze. Inną tajemnicą było krojenie
biszkoptu na równe warstwy. Służył do tego długi, cienki nóż, a niektóre
gospodynie używały naciągniętej nitki. Wyżej wymienione czynności były ważne. Jednak
w torcie liczy się biszkopt. Bez smacznego, wysokiego i dobrze wypieczonego
ciasta nie ma tortu. Ile kobiet, to tyle przepisów i tajemnych receptur na
biszkopt. Każda Babka przekazywała swojej córce a ta następnej i następnej. Przez
wiele lat i wiele pokoleń przepisy ewoluowały, tylko nie ten. Podpytałem swoją
Mamę o jej sposoby. Wymijająco odpowiedziała mi, że jest wiele ważnych
czynności i ważne są okoliczności i warunki, w jakich przygotowuje się
biszkopt. Nic więcej się nie dowiedziałem. Muszę popytać dalej. Dzisiaj będę u
Teściowej może ona uchyli rąbka tajemnicy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz