Cześć
zrobiło się gorąco. Wczoraj deszcz i wiatr mrrrr. Zimno. Dzisiaj słońce, upał,
moje oczy już mają dość. Właśnie wróciliśmy z córką od lekarza. Nie jest źle,
do przejechania mieliśmy sto kilometrów w dwie strony. Słońce świeciło prosto w
przednią szybę auta. Dobrze, że Klima działa i mogliśmy utrzymać przyjemną
temperaturę wewnątrz. Jak już mnie znacie, na każdy wyjazd szykuję wodę i
przekąski „dr Gerard”. Czasem wafelki, a czasem markizy, innym razem rurki lub
kruche herbatniki. Tosia bardzo się cieszyła, bo mogła w samochodzie zdjąć buty
i skarpetki. Jak na plaży. Gdy dziewczyny czekały na poczekalni ja poszedłem
załatwiać sprawy związane z Tomkiem. Zajęło mi to sporo czasu, więc musiały za
mną poczekać. W drodze powrotnej moja Małżonka zaproponowała, byśmy Teściowej
zamiast kwiatów, zrobili deser lub ciasto. Juto Mamusia wyprawia imieniny, nie
wypada iść z pustymi rękoma. Niczym w bajce zaświeciła mi się żarówka nad
głową. Wyjąłem smartfon i otworzyłem dział „DESEROTEKA”. Nie musiałem długo
szukać, mój wzrok przykuł „Sernik na zimno z tęczowych galaretek z biszkoptami”.
Do przepisu odsyłam was na stronę www.drgerard.eu,
wspomnę tylko, że do zrobienia tego deseru potrzebne są Biszkopty o smaku
morelowo – śmietankowym i galaretki owocowe w różnych smakach. Na taką upalną
pogodę to idealna przekąska. Lekka, zimna i atrakcyjnie kolorowa. Myślę, że sprawimy
Teściowej niespodziankę. A gościom zafundujemy pyszny deser.
Przed
wejściem do domu odwiedziliśmy nasz sklepik. Tam zrobiliśmy potrzebne produkty.
Zaraz po obiedzie Tosia i Mama wezmą się za zrobienie sernika. Tomek pójdzie na
trening a ja, no nie wiem, odpocznę?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz