W sobotę rano, gdy wstałem słońce już świeciło i zapowiadał się piękny dzień. Postanowiłem, że zrobię szybko śniadanie dla siebie i wnuczka, który właśnie na weekend jest z namil i po śniadniu wybiorę się z nim na spacer za miasto. Na śniadanie przygotowałem mu kakao i kanapki z bułki z masełkiem i serkkiem białym. Dodatkowo na deser ciasteczko Scooby Doo -Dr Gerarda, ktore bardzo mu smakuje. Wnuczek bardzo sycko zjadł śniadanie i o 9 -tej wyruszyliśmy na spacer. Udaliśmy się do lasku, który znajduje się niedalekonaszego osiedla. .
Pogoda była piękna, słoneczna i bezwietrzna. Kiedy już dotarliśmy do lasu, zobaczyłem ślady na ziemi, które prowadziły do pewnego drzewa. Podeszliśmy bliżej i zobaczyłam śliczną, malutką wiewióreczkę, którą pokazałem wnukowi. Popatrzył na nią i bardzo podziwiał, bo jeszcze z tak bliska nie miał okazji widzieć wiewiórki. Gdy wiewiórka nam uciekła, wyruszyliśmy dalej. Po drodze mijaliśmy wiele fantastycznych widoków. Na polance trafiliśmy na niewielki strumyczek, który powstał tamtejszej nocy podczas deszczu. Oczywiście chciał sprawdzić jak głęboki jest strumyk i trochę się namęczyłem by odwieść go od tego zamiaru. Na polance zrobiliśmy krótką przerwę na słodką przkąskę. Z plecaka wyjąłem kruche herbatniki -Dr Gerarda i kompocik do popicia. Po przekąsce ruszyliśmy w dalszą drogę. Na drzewach zaczynały odrastać liście. Ten widok był niesamowity. Kiedy tak szliśmy przez ten las tak szybko miną nam czas, że nim się spostrzegłem to zbliżała się 13 -ta.
Pośpiesznie wróciliśmy do domu, na obiadek, który przygotowała nam babcia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz