To było pewnego czerwcowego dnia zaraz na początku miesiąca.
Pan Witold właśnie wrócił z pracy i był już po posiłku poobiednim. Właśnie po
nim rozsiadł on się w swoim ulubionym fotelu i wziął do czytania nowo zakupioną
książkę swojego ulubionego pisarza. W jednej ręce trzymając książkę, a drugą
wolną sięgał do miseczki, która to stała na ławie z jego ulubionymi przysmakami
takimi jak witam ciastko na dzień dobry oraz pryncytorcikiem od jego zdaniem
najlepszego producenta tych łakoci jakim jest Dr Gerard, gdy wtem w głowie
zaświtała mu myśl. Właśnie z tą myślą podzielił on się teraz z panią Krystyną,
która to siedziała po przeciwnej stronie ławy w fotelu i tak samo jak pan Witold
podjadała łakocie z miseczki. Myśl ta dotyczyła nadchodzącego weekendu. Pan
Witold wyszedł z propozycją aby właśnie
w te nadchodzące dni wolne, a w każdym razie w jednym z nich pojechać do
pobliskiego miasta i spędzić go na spacerze. Pani Krystyna dodała od siebie jak
spacer to może by go i połączyć z jakąś rozrywką kulturalną. Spytał on się jej
co ona ma na myśli, a pani Krystyna odpowiedziała, że kino, na co pan Witold
ochoczo wyraził aprobatę. Chrupiąc dalej ciacha obydwoje już wiedzieli co będą
robić w nadchodzący weekend.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz