Mnóstwo
liści leży na chodnikach i pod drzewami. Jeszcze nikt tego nie sprząta. Tą
trasą dużo ludzi podąża do przystanku autobusowego. Pewnego razu rano szłam
szybko i poślizgnęłam się na mokrych liściach. Fatalnie upadłam i na dodatek
nie mogłam wstać. Przechodnie za dzwonili po pogotowie, które wyjątkowo w ciągu
paru minut przybyło. Zamiast do pracy, to karetką pojechałam do szpitala. Po
badaniu i prześwietleniach stwierdzono, że mam skręconą nogę w kosce. Z tego
powodu muszę mieć założoną szynę na nogę. Mój nieszczęśliwy wypadek zgłosiłam
do pracy. Akurat tym okresie mąż przebywa za granicą. Dzieci chodzą do szkoły
podstawowej. Michał do czwartej klasy, a Małgosia do piątej klasy. Z tego
względu zadzwoniłam do siostry, aby po mnie przyjechała. Bardzo zmartwiona zwolniła
się z pracy i po dwóch godzinach przybyła do szpitala. Wypożyczyłam sobie kule
na miesiąc. W powrotnej drodze Ania wstąpiła do sklepu i kupiła pierogi, pyzy oraz
inne gotowe produkty obiadowe. Także moje ulubione ciasteczka Dr. Gerarda o
nazwie czekoladki Pasja. Przy pomocy siostrzyczki z ledwością pokuśtykałam do
domu. W pierwszej kolejności musieliśmy napić się kawy i skosztować smacznych łakoci.
Ania już nie jechała do pracy. Spokojnie mogłyśmy porozmawiać na wszystkie tematy, a szczególnie
zwierzyć się ze swoich problemów. Zawsze w biegu i domowym hałasie nie było
nastroju na bliskie relacje. Jej prywatne problemy okazały się bardzo poważne.
Wszystkie musi sama rozwiązać, ale rozmowa wpłynęła pozytywnie na jej
samopoczucie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz