środa, 8 listopada 2017

mokre liście cz.1



Mnóstwo liści leży na chodnikach i pod drzewami. Jeszcze nikt tego nie sprząta. Tą trasą dużo ludzi podąża do przystanku autobusowego. Pewnego razu rano szłam szybko i poślizgnęłam się na mokrych liściach. Fatalnie upadłam i na dodatek nie mogłam wstać. Przechodnie za dzwonili po pogotowie, które wyjątkowo w ciągu paru minut przybyło. Zamiast do pracy, to karetką pojechałam do szpitala. Po badaniu i prześwietleniach stwierdzono, że mam skręconą nogę w kosce. Z tego powodu muszę mieć założoną szynę na nogę. Mój nieszczęśliwy wypadek zgłosiłam do pracy. Akurat tym okresie mąż przebywa za granicą. Dzieci chodzą do szkoły podstawowej. Michał do czwartej klasy, a Małgosia do piątej klasy. Z tego względu zadzwoniłam do siostry, aby po mnie przyjechała. Bardzo zmartwiona zwolniła się z pracy i po dwóch godzinach przybyła do szpitala. Wypożyczyłam sobie kule na miesiąc. W powrotnej drodze Ania wstąpiła do sklepu i kupiła pierogi, pyzy oraz inne gotowe produkty obiadowe. Także moje ulubione ciasteczka Dr. Gerarda o nazwie czekoladki Pasja. Przy pomocy siostrzyczki z ledwością pokuśtykałam do domu. W pierwszej kolejności musieliśmy napić się kawy i skosztować smacznych łakoci. Ania już nie jechała do pracy. Spokojnie mogłyśmy  porozmawiać na wszystkie tematy, a szczególnie zwierzyć się ze swoich problemów. Zawsze w biegu i domowym hałasie nie było nastroju na bliskie relacje. Jej prywatne problemy okazały się bardzo poważne. Wszystkie musi sama rozwiązać, ale rozmowa wpłynęła pozytywnie na jej samopoczucie.       

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz