Jak co roku, nad grobami rodziców i dziadków od kilku lat
staramy się spotykać w komplecie, tj. ja siostra i trójka naszych braci. Tym
razem niestety nie dane było nam stanąć nad grobami razem, a to z racji
odległości dzielącej dwóch braci do przejechania w obie strony.
Z siostrą i bratem umówiliśmy się na melancholijno zaduszkowe
spotkanie jeszcze na starym mieszkaniu. Kilka dni wcześniej zrobiłem drobne
Słodkie zakupy, gdyż siostra zapowiadała się z równie czymś słodkim, ale nie
zdradziła nam wcześniej co miałoby to być.
Dnia 1 listopada, na godzinę przed oficjalną mszą świętą, siostra
wraz z bratem podjechali pod blok i przed pójściem na groby przyszli do mnie na
górę przywitać się i zostawić deser, który siostra zapowiadała. A był nim „Placek
budyniowy na Markizach Mafijnych z musem jabłkowym” ze stronki Dr Gerarda,
którą siostra uwielbia.
Ja zaś, aby nie być gorszym, przygotowałem wcześniej
zakupione również Słodkości Dr Gerarda. A jakże by inaczej? W ostatnim czasie
Dr Gerard jest marką w branży cukierniczej zdobywająca polski rynek.
Nie kupowałem wiele, ale miło będzie zjeść nawet na drugi
dzień takie ciastka jak Mafijne, ciastka Wit’AM i czekoladki Pasja. Siostra
postawiła Deser na stole, zabraliśmy torbę ze zniczami i poszliśmy na cmentarz,
by zapalić je na grobach rodziców i dziadków. Po mszy świętej odbyła się uroczysta
ceremonia modlitewna za dusze zmarłych spoczywających na tutejszym cmentarzu.
Chwilę jeszcze postaliśmy przy grobach w zadumie, a następnie poszliśmy do domu
rozgrzać się przy kawie i rozkoszować się pysznymi słodkościami oczekującymi na
nas w domu. Mimo, że zajadaliśmy się słodkimi pysznościami, to chandra i
nostalgia i tak nas dopadła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz