Zagłębione w rozmowie nie zauważyliśmy jak dzieci wróciły ze
szkoły. Zaskoczone przywitały się z ciocią Anią. Małgosia zaczęła zadawać
pytania co się stało z nogą, dlaczego jest w szynie. Michałek korzystając z
zamieszania częstował się smacznymi ciasteczkami Dr. Gerarda o nazwie Pasja. Ania
powstrzymała go przed pochłonięciem wszystkich. Najpierw będzie obiad
rozkazała. Podgrzała wczorajszą zupę ryżową, a na drugie danie ugotowała
pierogi z serem. Dzieci uwielbiają pierożki, dlatego kupiliśmy więcej do zamrażarki.
Po południu Ania pojechała do domu. Moje pociechy dzielnie posprzątały w kuchni
wyjątkowo nie kłócili się. Przeważnie jest dyskusja kto myje naczynia, a kto
podłogę. Nawet nie było problemu z wyniesieniem kosza na śmieci. Każdy z
domowników ma swoje obowiązki i tego pilnuje. Z chorą nogą też mogę dużo
zrobić, ale nie chce tego pokazywać przy dzieciach. Dopiero jak poszły do
swoich pokojów pokuśtykałam do kuchni. Na kartce zapisałam sobie co trzeba
kupić. Na drugi dzień Michałek z Małgosią zmartwieni wybierali się do szkoły.
Pocieszałam ich, że sobie poradzę. Teraz miałam więcej czasu na dodatkowe prace
domowe. Wyjęłam odłożone ubrania do szycia, które czekały na dogodniejszą porę.
Zajęta nie usłyszałam pukania. Dopiero dzwonek oznajmił przybycie gościa. Była,
to koleżanka, która pracuje na drugą zmianę. Zrobiłam kawę z mleczkiem. Na
deser położyłam resztę ciastek produkcji Dr. Gerarda. Przy najbliższej okazji
trzeba kupić parę paczek tych smakołyków. Miło jak ktoś przyjdzie w odwiedziny
chociaż na chwile.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz