Biała laska kontra pies przewodnik.
Postanowiłam, w skrócie, opisać moje osobiste odczucia jako
użytkownika psa przewodnika. Wygodnie usiadłam przed klawiaturą komputera.
Uprzednio zaopatrzyłam się w słodycze z firmy Dr Gerard. Tak przygotowana
mogłam rozpocząć pracę. Jednym z ulubionych moich łakoci jest baton Pryncypałki
Mini. To właśnie ten chrupiący wafelek znalazł się w towarzystwie czekoladek
Pasja na talerzyku w pobliżu komputera. No cóż, już od kilku lat jestem
niekwestionowaną fanką słodyczy firmy Dr Gerarda. Ale wracając do rzeczy… Temat wymaga konkretów. Poniżej przedstawię
refleksje oparte na osobistym doświadczeniu. W ramach wyjaśnień tytułowego psa przewodnika, posiadam biszkoptowego
labradora – Marata.
Nierzadkim jest
pytanie - jaka jest różnica w poruszaniu się z białą laską a z psem
przewodnikiem. W XXI wieku skazani jesteśmy wszędzie pędzić. Pies pozwala
znacznie przyśpieszyć. Ale by było ciekawiej, zacznijmy od wad psa. Sprawą
domyślną są obowiązki sprawowania opieki nad psem i koszty z tym związane -
jedzenie, opieka weterynaryjna, spacery toaletowe. Uporządkowanie rutyny
czasowej dnia w połączeniu z regularnym ruchem nikomu jeszcze nie zaszkodziło.
Wyobraźmy sobie wspomniany spacer w czasie deszczu. W takich warunkach laska
jest bardziej łaskawa, pies staje się zawodowym chlapaczem. Innym mankamentem
psa jest jego zdolność zmiany sierści. Trzeba sprzątać, i tu znów ukłon w
stronę leniuchów. No chyba, że ktoś lubi podłogę wyściełaną miękkim, ciepłym puchem.
Pomyślmy teraz o sytuacji, gdy poruszamy się z laską. Przed nami sklep w czasie
dostawy towaru. Przed sklepem ciężarówka z rozwartymi wrotami. Wrota pól metra
nad ziemią. Obstukujemy laską przyszłe miejsce naszego stąpnięcia. O wrotach
ciężarówki dowiadujemy się w momencie, gdy integrują się nam z twarzą. Cóż,
laska przeszła pod drzwiami ciężarówki. Podobnie sprawa ma się w przypadku
wystających reklam,, gałęzi i wielu innych pułapek. Pies zauważa czyhające na
nas niebezpieczeństwo i pozwala uniknąć kolizji sprowadzając nas na bok. Warto
wspomnieć również o przypadku robót drogowych i rozwieszonych taśmach
odgradzających miejsce ów robót. Spacerując z laską często zdarza się je
pominąć. Pies dba o nasze bezpieczeństwo, zaznacza krawężniki, schody itp. Na
komendę pies zaprowadzi nas do najbliższej, warto wspomnieć, czystej ławki,
pokaże nam klamkę w drzwiach, poda upuszczone rękawiczki, klucze (...). Mimo
tego, że pies jest zobligowany wykonywać nasze polecenia, istnieją pewne
wyjątki. Wyobraźmy sobie, że chcemy przejść przez jezdnię. Pies zatrzymał się
przed przejściem. Nakazujemy mu ruszyć, lecz w naszą stronę zbliża się
niezauważony przez nas samochód. Pies zachodzi nam wówczas drogę nie pozwalając
nam na, być może, nasz ostatni krok. Nazywa się to posłuszeństwem selektywnym.
Mnie osobiście Marat daje ogromne poczucie bezpieczeństwa. Poruszam się z nim
szybciej, łatwiej, przyjemniej i, powtórzmy to jeszcze raz, bezpieczniej.
Pomijając pragmatyczne podejście w porównywaniu laski z psem, pies jest dla
mnie członkiem rodziny. Nie jest tylko narzędziem, jest dla mnie przyjacielem,
którego mogę przytulić i pogłaskać. Emocjonalnego przywiązania do "zimnej
laski" raczej nie polecam. Podsumujmy to tak: pies - trzy razy TAK!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz