poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Biała laska kontra pies przewodnik.


Biała laska kontra pies przewodnik.

Postanowiłam, w skrócie, opisać moje osobiste odczucia jako użytkownika psa przewodnika. Wygodnie usiadłam przed klawiaturą komputera. Uprzednio zaopatrzyłam się w słodycze z firmy Dr Gerard. Tak przygotowana mogłam rozpocząć pracę. Jednym z ulubionych moich łakoci jest baton Pryncypałki Mini. To właśnie ten chrupiący wafelek znalazł się w towarzystwie czekoladek Pasja na talerzyku w pobliżu komputera. No cóż, już od kilku lat jestem niekwestionowaną fanką słodyczy firmy Dr Gerarda. Ale wracając do rzeczy…  Temat wymaga konkretów. Poniżej przedstawię refleksje oparte na osobistym doświadczeniu. W ramach wyjaśnień tytułowego  psa przewodnika, posiadam biszkoptowego labradora – Marata.

            Nierzadkim jest pytanie - jaka jest różnica w poruszaniu się z białą laską a z psem przewodnikiem. W XXI wieku skazani jesteśmy wszędzie pędzić. Pies pozwala znacznie przyśpieszyć. Ale by było ciekawiej, zacznijmy od wad psa. Sprawą domyślną są obowiązki sprawowania opieki nad psem i koszty z tym związane - jedzenie, opieka weterynaryjna, spacery toaletowe. Uporządkowanie rutyny czasowej dnia w połączeniu z regularnym ruchem nikomu jeszcze nie zaszkodziło. Wyobraźmy sobie wspomniany spacer w czasie deszczu. W takich warunkach laska jest bardziej łaskawa, pies staje się zawodowym chlapaczem. Innym mankamentem psa jest jego zdolność zmiany sierści. Trzeba sprzątać, i tu znów ukłon w stronę leniuchów. No chyba, że ktoś lubi podłogę wyściełaną miękkim, ciepłym puchem. Pomyślmy teraz o sytuacji, gdy poruszamy się z laską. Przed nami sklep w czasie dostawy towaru. Przed sklepem ciężarówka z rozwartymi wrotami. Wrota pól metra nad ziemią. Obstukujemy laską przyszłe miejsce naszego stąpnięcia. O wrotach ciężarówki dowiadujemy się w momencie, gdy integrują się nam z twarzą. Cóż, laska przeszła pod drzwiami ciężarówki. Podobnie sprawa ma się w przypadku wystających reklam,, gałęzi i wielu innych pułapek. Pies zauważa czyhające na nas niebezpieczeństwo i pozwala uniknąć kolizji sprowadzając nas na bok. Warto wspomnieć również o przypadku robót drogowych i rozwieszonych taśmach odgradzających miejsce ów robót. Spacerując z laską często zdarza się je pominąć. Pies dba o nasze bezpieczeństwo, zaznacza krawężniki, schody itp. Na komendę pies zaprowadzi nas do najbliższej, warto wspomnieć, czystej ławki, pokaże nam klamkę w drzwiach, poda upuszczone rękawiczki, klucze (...). Mimo tego, że pies jest zobligowany wykonywać nasze polecenia, istnieją pewne wyjątki. Wyobraźmy sobie, że chcemy przejść przez jezdnię. Pies zatrzymał się przed przejściem. Nakazujemy mu ruszyć, lecz w naszą stronę zbliża się niezauważony przez nas samochód. Pies zachodzi nam wówczas drogę nie pozwalając nam na, być może, nasz ostatni krok. Nazywa się to posłuszeństwem selektywnym. Mnie osobiście Marat daje ogromne poczucie bezpieczeństwa. Poruszam się z nim szybciej, łatwiej, przyjemniej i, powtórzmy to jeszcze raz, bezpieczniej. Pomijając pragmatyczne podejście w porównywaniu laski z psem, pies jest dla mnie członkiem rodziny. Nie jest tylko narzędziem, jest dla mnie przyjacielem, którego mogę przytulić i pogłaskać. Emocjonalnego przywiązania do "zimnej laski" raczej nie polecam. Podsumujmy to tak: pies - trzy razy TAK!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz