Karnawał w pełni więc postanowiłam usmażyć pączki z nowego
przepisu. W sobotę od samego rana
królowałam w kuchni. Dzieci już nie mogły doczekać się. Małgosia postanowiła mi
pomagać. Szklanką robiła kółka, a ja
nakładałam powidła. Po wyrośnięciu smażyłam i układałam na ręczniku papierowym,
aby wsiąknął tłuszcz. Potem układałam na talerz i posypałam cukrem pudrem. Teraz dopiero poczęstowałam domowników. Na
szczęście nie były bardzo tłuste. Cieszyłam się z wyjątkowo udanych pączków. Tylko
niestety pochłania dużo czasu. Trzeba mieć cierpliwość do smażenia. Wolę smażyć
faworki, bo szybko się je robi. Następnego dnia przyjechała koleżanka Iwonka z
mężem i córką. Przyjaciółka chciała oglądnąć nową kuchnie. Najpierw gości
zaprosiłam do salonu. Na stole położyłam
talerz z pączkami, a obok nich wafelki czekoladowe i inne słodycze produkcji
Dr. Gerarda. Iwonka była zaskoczona moim
wypiekiem. Sama dużo piecze lecz nie lubi smażyć przysmaków karnawałowych. Przy
kawie rozmawialiśmy o remoncie kuchni. Potem ją oglądaliśmy. Szafki górne są w
kremowym kolorze na wysoki połysk, a szafki dolne kolor beżowy mat. Mam dużo
szuflad na naczynia. Moda kuchenna zmienia się i są ciekawe rozwiązania.
Przyjaciółka będzie miała białe meble na wymiar. Też dużo szuflad i zmywarkę. Zrobiłam
herbatę i wróciliśmy do salonu. Dzieci przyszły do nas i częstowały się pryncypałkami. Bardzo miło spędziliśmy popołudnie.
Przed wyjazdem koleżanka nas zapraszała.
Obiecaliśmy, że przyjedziemy po remoncie kuchni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz