czwartek, 14 lutego 2019

U koleżanki cz. II

Witam. I nadszedł ten dzień, kiedy miałam spotkanie z moją przyjaciółką. Niestety, mieli być tam jeszcze osoby, których szczerze nie lubiłam. Nie mogłam się wykręcić z tego spotkania. Mąż się śmiał, że czeka mnie fajna zabawa. Ze sobą zabrałam słodycze ,,Dr Gerard”. Do torebki upominkowej włożyłam Precle z czekoladą, chili i solą. Miałam nadzieję, że przyjaciółka się ucieszy. I nie myliłam się, była zachwycona słodyczami czyli Preclami ,, Dr Gerard”. Niestety szanowne małżeństwo nie. Od razu skrytykowali mnie, że nie upiekłam nic swojego i przynoszę same sztuczne rzeczy. Uśmiechnęłam się , i nic nie powiedziałam. Natomiast od razu wyciągnęłam paczkę ciastek ,,Dr Gerard” ,i zaczęłam je jeść. Popatrzyli na mnie spod oka. Przyjaciółka także sięgnęła po ciasteczka. Nie ruszyliśmy cista tego małżeństwa. Z ich ust płynęły tylko słowa krytyki, pod każdym adresem. Ja w duchu liczyłam do dziesięciu i zajadałam się  Preclami ,,Dr Gerard”. W końcu nie wytrzymałam, i podałam im ciastka. Proszę, zajmijcie się jedzeniem a nie gadaniem, a kochana Twoje ciasto coś opadło, i ups!  zakalec jaka szkoda, powiedziałam. Na Chwilę zamilkli zdziwieni. Następnie były ofy, ufy itp. westchnienia. Ja natomiast zaczęłam się świetnie bawić. Włączyłam muzykę , nuciłam i opowiadałam jakie świetne rzeczy kupiłam, gdzie to ja nie byłam i gdzie mam zamiar jeszcze pojechać. Nie wytrzymali, wyszli. Oj długo nie odwiedzą mnie , ani mojej przyjaciółki, z którą potem świetnie się bawiłyśmy., Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz