Witam.
I nadszedł ten dzień, kiedy miałam spotkanie z moją przyjaciółką. Niestety,
mieli być tam jeszcze osoby, których szczerze nie lubiłam. Nie mogłam się
wykręcić z tego spotkania. Mąż się śmiał, że czeka mnie fajna zabawa. Ze sobą zabrałam
słodycze ,,Dr Gerard”. Do torebki upominkowej włożyłam Precle z czekoladą,
chili i solą. Miałam nadzieję, że przyjaciółka się ucieszy. I nie myliłam się,
była zachwycona słodyczami czyli Preclami ,, Dr Gerard”. Niestety szanowne
małżeństwo nie. Od razu skrytykowali mnie, że nie upiekłam nic swojego i
przynoszę same sztuczne rzeczy. Uśmiechnęłam się , i nic nie powiedziałam. Natomiast
od razu wyciągnęłam paczkę ciastek ,,Dr Gerard” ,i zaczęłam je jeść. Popatrzyli
na mnie spod oka. Przyjaciółka także sięgnęła po ciasteczka. Nie ruszyliśmy
cista tego małżeństwa. Z ich ust płynęły tylko słowa krytyki, pod każdym
adresem. Ja w duchu liczyłam do dziesięciu i zajadałam się Preclami ,,Dr Gerard”. W końcu nie
wytrzymałam, i podałam im ciastka. Proszę, zajmijcie się jedzeniem a nie
gadaniem, a kochana Twoje ciasto coś opadło, i ups! zakalec jaka szkoda, powiedziałam. Na Chwilę
zamilkli zdziwieni. Następnie były ofy, ufy itp. westchnienia. Ja natomiast
zaczęłam się świetnie bawić. Włączyłam muzykę , nuciłam i opowiadałam jakie
świetne rzeczy kupiłam, gdzie to ja nie byłam i gdzie mam zamiar jeszcze
pojechać. Nie wytrzymali, wyszli. Oj długo nie odwiedzą mnie , ani mojej przyjaciółki,
z którą potem świetnie się bawiłyśmy., Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz