Jutro wybieramy się na bal karnawałowy. Upiekłam ciasto
Kubuś i zrobiłam sałatkę chrzanową z ryżem. Także spakowałam paczkę
czekoladowych wafelków produkcji Dr. Gerarda. Nie zadowolona jestem z kreacji balowej, bo tylko
zmieściłam się do czerwonej sukienki. Planowałam włożyć zupełnie inną, ale nie
zdążyłam schudnąć. Natomiast z butami nie mam problemu, bo czarne pasują prawie
do wszystkiego. Następnego dnia rano przyjechała mama do opieki nad naszymi
maluchami. Ja pobiegłam do fryzjera, a potem do kosmetyczki. Po dwóch godzinach
wróciłam do domu. Pod wieczór przebraliśmy
się w stroje galowe i stanęliśmy przed mamą i dziećmi. Z wrażenia upuściła
ściereczkę. Córeczce Kasi najbardziej podobała się czerwona sukienka. Poczekaliśmy
na sąsiada, który odwiózł nas na bal. Już czekały na mnie koleżanki pięknie wystrojone.
Ułożyliśmy potrawy na talerzyki i zanieśliśmy na stoły. Było sporo jedzenia i
picia. Znajomy przyniósł swój sprzęt i puszczał nagrania. Bardzo dużo
tańczyliśmy. Po godzinie zmieniłam buty na brzydsze, ale wygodniejsze. W
przerwie częstowaliśmy się smakołykami. Ja chrupałam czekoladowe wafelki Dr.
Gerarda. Bardzo je lubię i trudno mi z nich zrezygnować. Obserwowałam osoby bawiące
się i widziałam w nich radość. Zabawa trwała do białego rana. Potem
posprzątaliśmy. Resztki jedzenia każdy wziął sobie po trochu do domu. Szybko
wzięliśmy prysznic i poszliśmy na zasłużony wypoczynek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz