środa, 13 lutego 2019

zmartwienie nr.2


Po godzinie sytuacja była opanowana. Strażacy zapytali się kiedy był czyszczony komin. Właściciel nie mógł sobie przypomnieć. Jak się okazało, to zapaliły się w kominie sadze. i cały komin jest do remontu.  W ciągu godziny starsi ludzie mieli spakować najważniejsze dokumenty. Potem strażacy taśmą zablokują wejście do momentu, aż przyjdą fachowcy i wyremontują komin. Weszłam razem z nimi i pomogłam spakować najpotrzebniejsze rzeczy i trochę ubrań. Zaprosiłam ich do domu na gorącą herbatę z dodatkiem smacznych ciasteczek produkcji Dr. Gerarda. Zadzwoniłam do pracy i opowiedziałam o zdarzeniu prosząc o urlop okolicznościowy. Natomiast Kobieta zadzwoniła do dzieci rozproszonych po całym kraju. Żadne dziecko nie zapraszało rodziców do swojego domu. Po raz drugi zadzwoniła do najmłodszej córki. Prosiła, żeby po nich przyjechała. Spytałam się czy ja mogę z jej córką porozmawiać.  Dała mi telefon i wytłumaczyłam całą skomplikowaną sytuację. Nawet zaproponowałam pobyt  u mnie do przyjazdu najbliższej rodziny. W końcu uzgodniliśmy, że córka przyjedzie następnego dnia autem. Zaprosiłam nietypowych gości do salonu na krótki odpoczynek. Ja tym czasem ugotuje obiad. Pół godziny odpoczęli i przyszli do kuchni. Opowiadali o wspaniałych dzieciach, a ja tylko kiwałam głową. Dziewczynki wróciły ze szkoły i zjedliśmy obiad. Potem na stolik położyłam owoce i słodycze  Dr. Gerarda. Wieczorem opowiedzieliśmy mężowi całą sytuacje.  Następnego dnia przyjechała córka z  mężem i zabrali rodziców do swojego mieszkania. Przez zimę będą mieszkać z nimi.  




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz