czwartek, 7 marca 2019

„Nieoczekiwane najście”

Dzień jak co dzień, Justyna bardzo wczesnym rankiem pojechała do pracy, Ola na 8:00 poszła do domu środowiskowego na zajęcia, zaś ja pozwoliłem sobie pospać. Obudziłem się około 11:30 i całe szczęście, bo w porę wyrobiłem się ze zjedzeniem śniadania, posłaniem łóżka i lekkim posprzątaniem mieszkania. W pewnej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Gdy zapytałem „kto tam?” okazało się, iż to mój brat. Na pytanie czemu zawdzięczam niezapowiedziane odwiedziny, brat pokazał mi torbę z kontenerkiem, w którym siedział sobie króliczek. Dowiedziałem się, że przyjechali do weterynarza, ale akurat trafił poza godziny przyjęć, a że na dworzu wiało jak w Kieleckiem, to przyszedł do mnie. Bardzo się ucieszyłem, bo zapowiadało się, że kawę wypiję sam ze sobą. Zabrałem się więc czym prędzej za parzenie dla dwojga. No cóż, skoro kawa, to i przydałoby się coś słodkiego. Zanurkowałem do skrytki Justynki w poszukiwaniu jakichś słodkich rarytasów i nie na darmo tam zajrzałem. Chwilę to potrwało, ale się opłacało! Brat ze zdziwieniem na twarzy zapytał gdzie kupiłem wydobyte na stół słodkie skarby, takie jak: Pryncypałki – najbardziej pożądane wafelki w czekoladzie, ciastka C-MOLL HAZELNUT – czyli Wafel w czekoladzie z kremem orzechowym i kakaowym czy krakersy CRACKERS GOLDFISH - co prawda to już nie Słodkie, lecz Słone przekąski, ale co tam, kawa się nie pogniewa. Cały zestaw do kawy zawdzięczaliśmy Dr Gerardowi i bezapelacyjnie Justynce. Brat jest z zawodu cukiernikiem, różne rzeczy wypiekał, ale pyszności Dr Gerarda pierwszy raz miał przyjemność skosztować i był pod wielkim wrażeniem. Aby bardziej wprowadzić go w arkana produktów Dr Gerarda, wysłałem mu telefonem adres do stronki https://drgerard.eu/, by mógł bliżej zaprzyjaźnić się z Dr Gerardem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz