czwartek, 14 marca 2019

Smak wiosny



   Kiedy otworzyłem oczy i podniosłem się, to wszystko okazało się jasne. Mój sen był odzwierciedleniem rzeczywistości jaka istniała w danej chwili. Lampą solarną było słońce – świecące mocno i grzejące przez okno, natomiast apetyczny aromat wanilii, czekolady i orzechów, dostarczały pozostawione na stole ciastka Dr Gerard, które właśnie zostały ogrzane przez promienie słoneczne. Dźwiękiem robota były warkoty przejeżdżających obok samochodów… Tylko skąd wzięła się ta rehabilitantko-kucharka?

   Przez radio podawali że coraz więcej ptaków przylatuje do nas po zimie. Na Podlasiu i zachodzie pokazały się już nawet bociany.
Wyszedłem na balkon i spojrzałem w niebo – nie było ani jednej chmurki. Termometr w zacienionym miejscu pokazywał +9 stopni. Jak na początek marca i godzinę ósmą rano, to ewenement! Gawrony chyba zaczęły łączyć się w pary, gdyż właśnie siedziały jakby parami wrzeszcząc przy tym doniośle. Stałem tak przez chwilę i obserwowałem te miejskie ptaszyska, które zachowywały się czasami komicznie dla ludzi. Kończyłem przy tym jeść resztę niezwykle smacznych ciastek Dr Gerard, które uwielbiam, ale nie zdążyłem skonsumować wczorajszego wieczora, w czasie oglądania meczu. Został mi jeszcze -ciastka C-MOLL HAZELNUT – czyli Wafel w czekoladzie z kremem orzechowym i kakaowym, dwa ciastka BAMBINO – czyli herbatniki z kremem o smaku śmietankowym i galaretką o smaku wiśniowym i trzy krakersy CRACKERS GOLDFISH. Reszta to okruchy, które powstały w wyniku emocji. Te większe zjadłem, małe zostawiłem dla sikorek które przylatywały do karmnika, ale widząc że stoję, ze strachem zawracały w ostatniej chwili. Wysypałem resztki do karmnika i poszedłem umyć talerzyk.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz