Kremówka śmietankowo – morelowa.
Wczorajsza niedziela była słoneczna i ciepła. Wreszcie jeden dzień z prawdziwym słońcem. Rano wyjeżdżając z miasta ubraliśmy się na cebulkę koszulki z krótkim rękawem na to bluzy i jeszcze wzięliśmy kurtki. A tu miłe zaskoczenie trzeba było się rozbierać do krótkiego rękawka. Jechaliśmy na wycieczkę do Ślesina nad jezioro otoczone lasami. Nie byliśmy tam od dwudziestu lat. A zmotywowali Nas znajomi, którzy mieszkają jakieś dwadzieścia kilometrów od tego miejsca. Najpierw kawa z pysznym sernikiem domowego wypieku oraz kruchymi ciastkami z marmoladą. Dostaliśmy do spróbowania swojskie wyroby takie jak ser z własnej wędzarni oraz boczek i szynkę swojskie. Delikatne i kruche w smaku. Ser po prostu się rozpływał w ustach. Oczywiście do domu dostaliśmy także nie mogę się ich najeść. Jednak własny wyrób bardzo się różni od kupowanych w sklepie. Po takich rarytasach pozostało wybrać się na zwiedzanie okolicy. Piękne widoki, teren pagórkowaty a przy tym soczysta zieleń wokoło. Jezioro błękitne. Zajechaliśmy dalej nie na główne molo więc raptem na trasie spotkaliśmy jedną osobę. Spokój i natura wokoło jedynie śpiew ptaków. Mogliśmy się napawać widokami ale także smakołykami, które wzięłam na tę okazję biszkopty – kremówki z nadzieniem śmietankowo – morelowym dr Gerarda oraz biszkopty z galaretką wiśniową Pasja wiśniowa kremem śmietankowym i czekoladą. Posiedzieliśmy w piknym otoczeniu człowiek nabrał sił na kolejne dni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz