czwartek, 14 października 2021
MÓJ NAŁÓG
Każdy człowiek ma jakieś słabości. Są one naprawdę różne. Do jedzenia, do spania do kobiet i tak dalej. Ja także mam ich trochę. Niektóre już mi się udało zwalczyć, ale niestety nie wszystkie. Kilka mi jeszcze pozostało. Największa z nich to słabość do jedzenia, a zwłaszcza do słodyczy. To moje wielkie uzależnienie, z którym od wielu lat nie mogę sobie poradzić. Nie wiem, czy kiedykolwiek uda mi się pokonać ten nałóg. Od kiedy pamiętam zawsze uwielbiałam SŁODYCZE. Objadałam się nimi bez opamiętania. Tak było od dzieciństwa. Rodzice mieli ze mną problem. Już wtedy nie umiałam nad nimi zapanować. Mama z tatą martwili się o mnie, ponieważ chciałam jeść praktycznie tylko SŁODYCZE. Nic innego mi nie smakowało. Rodzice na siłę musieli mi wmuszać wszystkie posiłki. Zarówno śniadania, obiady, jak i kolacje. Przekupowali mnie, że jak nie będę jadła, nie dostanę nic słodkiego. Pamiętam, iż bardzo się tego bałam, więc zjadałam z musu, to co mi podawano. Z niecierpliwością czekałam na to, kiedy tylko poczuję ten słodki smak. Nie istotne co to było: CIASTKA, cukierki, batoniki, aby tylko słodycze. Z kolei dzisiaj w dorosłości mam swoich faworytów. Są to PRZEDE wszystkim wyroby dr Gerarda. Moim ulubionym produktem są WAFELKI PRYNCYPAŁKI. Dla mnie są wyjątkowe.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz