Witam.
Pewnego listopadowego dnia nie miałam pojęcia jak ten dzień spędzić. Jedynie co
mi przyszło do głowy, to zakupy w sklepie spożywczym. I tak też zrobiłam. Udałam
się do pobliskiego sklepu. Tm wpadłam na świetny pomysł. Kupiłam kilkanaście
paczek słodyczy firmy ,,Dr Gerard”. Czego tam nie było, ważne że było ich dużo,
i w różnych kształtach, i o różnych smakach. Kupiłam wafelki czekoladowe i
herbatniki. Po powrocie do domu, zadzwoniłam po koleżankach i wypytywałam je,
jakie mają plany na dzisiejszy dzień. Okazało się, że mają takie same jak ja. A
konkretnie żadne. Zaprosiłam je więc do siebie, na kawę. Ze stołu ściągnęłam obrus,
i zrobiłam koło z różnych ciastek ,,Dr Gerard. Na środku położyłam patyczek,
który świetnie się kręcił. Chyba każdy z Was kiedyś grał w butelkę. To tak wyglądało.
Tylko zamiast osób, były poukładane ciastka ,,Dr Gerard”. Wafelki czekoladowe i
herbatniki miały być nagrodami za wykonane zadania. Przygotowałam dzban pysznej
kawy, oraz herbaty malinowej z cytryną, i miętą. Byłam przygotowana na
przyjmowanie moich zaproszonych koleżanek. Miało być ich cztery. Później okazało
się, że przyszło jeszcze trzy koleżanki niby przypadkiem. Zebrała się niezła
grupka. Musiałam dorobić jeszcze napoi. O godzinie trzynastej zaczęły się
schodzić koleżanki. Przynosiły ze sobą słodycze. Wśród nich były też słodycze
firmy ,,Dr Gerard”, co nie ukrywam cieszyło mnie. Taką paczkę nakarmić nie było
łatwo. Co było dalej, o tym w kolejnym poście. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz