„Baby, ach! te baby, czym by bez nich był ten świat...
Kochane baby, ach! te baby, człek by je łyżkami jadł...”
Na wstępie przytoczyłem fragment piosenki śpiewanej przez jednego z największych polskich piosenkarzy Andrzeja Zauchę. Nie do końca chodzi o te same Baby, ale nie mogłem się powstrzymać.
Baby wielkanocne, skąd znalazły się na naszych stołach? Od czego wzięła się ich nazwa? Nikt nie umiał mi odpowiedzieć. Pytałem Rodziców, Teściową nie wiedzieli. Byłem zmuszony poszukać w Internecie. W trakcie szukania zjadłem ciastka Pasja wiśniowe „dr Gerard”. Wujek Google był niezawodny. Okazało się, że nasi bliscy mogą nie pamiętać, kiedy weszły do tradycji wielkanocnych, ponieważ było to w XVII wieku. Duży wpływ na rozpropagowanie tego ciasta mieli Królowie Polski. Ciekawą informacją jest to, że nazwa ciasta pochodzi od skojarzenia kształtu Baby z turbanem Ali Baby. Nigdy bym na to nie wpadł! Przez setki lat kształt praktycznie się nie zmienił. Wiadomo, że przepisy zostały dostosowane do trendów cukierniczych i upodobań Pań domu. W naszym domu taka baba jest drożdżowa z lukrem. Podana na talerzu wyłożonym zieloną serwetą imitującą trawą i rozkładamy draże jako jajka. Inni dodaj kakao i rodzynki a dekorują polewą czekoladowa i migdałami. W Internetach wyczytałem, że Baby mogą być: parzone, muślinowe, migdałowe, puchowe, polskie, krakowskie itd.. Ta wiedza mi wystarczyła, nie drążyłem tematu dalej. Zaciekawiła mnie informacja, że dodawano szafran moczony w wódce. Miało to dać złocisty kolor i piękny aromat. No tak, po czterdziestu dniach postu, każda okazja jest dobra żeby sobie łyknąć procentów. Chyba, że był to sposób na ukrycie popijania przed Panem, mężem czy partnerem. Przecież kiedyś uważano, że Kobiety miejsce jest w kuchni a ich możnowładcy się bawili i czerpali z życia pełnymi garściami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz