Witam.
Pewnego kwietniowego poranka, jedząc ciastka Pasję wiśniową ,,Dr Gerard”,
zaczęłam przyglądać się moim meblom. No, i zachciało mi się zmian. Zawołałam córkę,
poczęstowałam ją ciastkiem Pasją wiśniową ,,Dr Gerard”, i powiedziałam o swoim pomyśle.
Córka była na to jak na lato. Od razu zaproponowała, abyśmy stare meble
pokojowe nie wyrzucali, ale za symboliczną złotówkę sprzedali. Mówiła, że na
pewno komuś się przydadzą. Mąż kiwał tylko głową, ale nie wiem czy z zachwytu
czy z przerażenia. Dałam mężowi paczkę
słodyczy ,,Dr Gerard”, i zaproponowałam aby udał się na zakupy. Zrobiłam
długą listę, i oczywiście nie zapomniałam o ciastkach herbatników i draży ,,Dr
Gerard”. Córka aparatem w telefonie zaczęła robić zdjęcia, kiedy już zrobiła
zaczęła je opisywać, mierzyć, a na końcu wrzuciła je na jakiś portal. Teraz
zostało nam tylko czekanie na chętnych. Natomiast ja z córką oglądałyśmy nowe
meble. Ja miałam inny gust niż córka, i małe konflikty były. Mąż wrócił z
zakupów, i tylko przysłuchiwał się naszym rozmowom. Syna wcale to nie
iontere4sowało, bardziej szperał po zakupach, i szukał ciastek Pasji wiśniowej
,,Dr Gerard”, jednak takich mąż nie kupił. Jednak znalazł ciastka draże, i od
razu był szczęśliwy, pobiegł do swojego komputera. Co było dalej, i jak moje
zmiany się zakończyły, o tym napiszę w kolejnym poście. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz