Witam.
W poprzednim poście pisałam, o moim pomyśle na posprzątanie szafy, dużej,
starej szafy. Nakupiłam słodycze firmy ,,Dr Gerard”. Otworzyłam paczkę ciastek
wafelków Pryncypałek, i ruszyłam z porządkami. Wszystko wywaliłam na środek
pokoju, i zabrałam się za mycie półek. Niestety stan ich nie był dobry, jedna
za drugą gubiła gwoździe, które je trzymały. A ja nie wiedziałam co mam robić.
Jadłam ciastka wafelki Pryncypałki i myślałam. Wymyślałam nową szafę.
Poinformowałam o pomyśle mojego męża, który nie był zadowolony. Nowy wydatek i
to wcale nie mały. Ale gdzieś w końcu trzeba trzymać te wszystkie rzeczy.
Zajrzałam do sklepów internetowych i podzwoniłam do znajomych. I udało mi się
otrzymać telefon do fantastycznych meblarzy. I o dziwo mieli wolny termin.
Jeszcze tego samego dnia przybyli po wymiary, i pomogli mi pozbyć się starej
szafy. Zabrali ją gdzieś do utylizacji. Jednak w pokoju została sterta rzeczy.
No cóż sprzątanie musiało poczekać. Zjadam ciastko wafelka Pryncypałka ,,Dr Gerard”
i patrzyłam na te rzeczy. W końcu zabrałam się za upadanie i wyrzucanie. Nowa
szafa miała być dopiero za tydzień. Nie mogła ta stera tak sobie leżeć, a jak
wróciła rodzinka to się za głowę tylko połapali. Siedziałam do późna w nocy, i
układałam, i odkładałam, i jadłam ciastka i draże. I czekałam na całkiem
nowiutka, duża szafę. Pozdawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz