Rodzinne korzenie
Tą powinność kontynuujemy od dawien dawna, korzenie naszych
przodków wywodzą się z południa polski, groby tych przodków tutaj się znajdują,
my obecnie mieszkamy w centralnej Polsce. Nasi rodzice za swojego życia prosili
nas abyśmy dbali o te mogiły. Wyjechaliśmy bardzo wcześnie, pogoda była
wspaniała, a jadąc tak rano to niema takiego ruchu pojazdów. Ania siedząc na
tylnym siedzeniu zajadała, zwierzaki maślane mafijne hosso popijając kompotem
wiśniowym, będąc w połowie drogi słoneczko zaczęło bardziej przygrzewać, więc
postanowiliśmy zatrzymać na mały postój, aby odprostować kości, kawa, którą,
Kasia zrobiła w termosie była jeszcze bardzo gorąca, a torcik zbożowy z firmy
Dr Gerard smakował wyśmienicie. Parking, na którym stanęliśmy znajdował się w lesie,
przez który przebiegała trasa do Katowic, nagle niespodziewanie wybiegło z lasu
kilka spłoszonych saren, które przebiegły tuż obok nas, Ania tak się
wystraszyła, że wskoczyła do otwartego ałta nakrywając się kocem, śmiechu było,
co niemiara. Ze sprzątaniem tych dwóch nagrobków uporaliśmy się bardzo szybko,
ten trzeci zajął nam więcej czasu, po skończeniu zadzwoniłem do cioci, która
mieszka niedaleko, ucieszyła się bardzo, prosząc abyśmy ich odwiedzili, chociaż
na kilka minut, są to starsi ludzie, więc nie chcieliśmy sprawiać kłopotu. W
drodze powrotnej prowadziła Kasia, ja zajadałem zwierzaki maślane ze znanej nam
firmy Dr Gerard, do domu dojechaliśmy późnym wieczorem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz