piątek, 7 grudnia 2018
„Z Dr Gerardem do Barbarki”
Imię Barbara, jak jeszcze kilka innych imion w Polsce, zobowiązuje do złożenia życzeń Barbarom, a nade wszystko oddania czci świętej Barbarze - patronce górników.
Nie zastanawiając się długo zadzwoniliśmy do bliskiej koleżanki Basi, by zapowiedzieć się na imieninową kawę. A Basia, jak to Basia, mimo iż czasu coraz mniej, to nadal otwarta na gości i spotkania. Skoro tak gładko poszło z umówieniem się na kawę, to oboje z Justynką poszliśmy na bliżej niezaplanowane zakupy, bo nie wypadało przecież pójść z pustymi rękoma. W trakcie poszukiwań czegoś odpowiedniego, natrafiliśmy na ładne zapachowo i niedrogie perfumy, ale stwierdziliśmy, że przydałoby się jeszcze coś słodkiego. Solenizantka na pewno będzie dobrze zaopatrzona, ale Justynka wiedząc swoje, uderzyła do Dr Gerarda po wsparcie. A muszę przyznać, że miała nosa. Trafiliśmy bowiem na świeżą dostawę i do koszyka leciały Pryncypałki – wafelki w czekoladzie, najbardziej uwielbiane przez Justynkę. Dołączyły do tego grona pierniki i dla jeszcze lepszej osłody Draże. Jednym słowem Dr Gerard górą.
Basia pracuje w szkole i wraca zazwyczaj późnym popołudniem, więc nie spieszyliśmy się, żeby nie wyszło tak, że to my powitamy solenizantkę, a nie odwrotnie. Gdy wybraliśmy się w drogę, była już na szczęście w domu i bardzo ucieszyła się na nasz widok, a my jeszcze bardziej!
Prezent był trafiony. Basia zastanawiała się tylko czy czasem nie podsłuchaliśmy jej rozmowy z koleżanką ze szkoły o kończących się perfumowych zapasach. Justyna skwitowała, że jak zwykle wyczuła pismo nosem.
Na widok słodyczy Dr Gerarda również się ucieszyła, mimo iż była odpowiednio przygotowana na przyjęcie gości.
Bardzo miło spędziliśmy wspólnie imieninowy wieczór u Barbórki.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz