Barwny korowód.
We wtorek ostatki a
to oznacza koniec karnawału. Za nami tłusty czwartek a teraz czas
odpoczynku. We wtorek w naszym cudownym, moim ukochanym mieście
przeszedł ulicami miasta barwny, wesoły korowód tak zwana Koza
Mątewska oraz Koza Szymborska. Biorą w niej udział przebierańcy.
Oczywiście wszystkich prowadzi koza. Jest to chłopak przebrany a w
ręku trzyma drewniany kij z osadzoną podobizną kozy, ma na sobie
płachtę z napisem Koza, którą trzymał pomocnik na szyi
obowiązkowy dzwoneczek. Jest również para młoda, niedźwiadki,
diabeł, kominiarz, chłop z babą,skoczna, radośnie przygrywająca
wesoła kapela, szczególną rolę odgrywają bębniści, którzy
nadają całej ferajnie odpowiedni rytm. Do tego śpiewacy. Zabawa
zaczyna się w ratuszu. Kozy wita prezydent miasta oraz urzędnicy.
Stamtąd wesoły korowód rusza w miasto. A tam od samego rana w
różnych punktach miasta czekają oraz bawią się wspólnie
mieszkańcy. Największą frajda oczywiście jest dla dzieci choć co
niektóre widziałam się bardzo bały. Kilkoro przebierańców
uderza o ziemię batami robiąc przy tym hałas. Także my również
u siebie mamy małe Rio de Janeiro. Po takich emocjach wróciliśmy
do domu na mały poczęstunek. Przygotowałam pizzę bo wszyscy za
nią przepadają oraz dla dzieciaków kupiłyśmy z koleżankami
ciastka Bambino czyli herbatniki z kremem o smaku śmietankowym oraz
słone przekąski
Dr Gerarda. Nie
mogliśmy się rostać wszyscy byli mimo brzydkiej pogody pełni
słońca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz