Witam.
Marzec to miesiąc zwiastujący wiosnę. Różnie z tym bywa, ale nadzieję trzeba
mieć. Któregoś dnia, przyszła do mnie Pani listonosz. Przyniosła jakieś listy,
które nie potrzebowały mojego podpisu. Później zrozumiałam, że chciała ze mną porozmawiać.
Zaprosiłam ją na herbatkę, ponieważ kawy nie pije. Za oknem pogoda nie była za
ciekawa. Do herbatki podałam słodycze ,,Dr Gerard”, były to Pryncypałki wafelki
w czekoladzie. Na początku Pani listonoszka krępowała się, często sięgać po
słodycze. W końcu powiedziała, że przeprasza mnie, ale nie może się oprzeć tym
słodyczom. Powiedziałam jej, że to firma ,,Dr Gerard”, takie pyszności
produkuje. Potem zmieniliśmy temat. Nie miałam za wiele czasu. Ale opowiedziała
mi o pewnej osobie, której chciałaby jakoś pomóc. Chciała się dowiedzieć ode mnie,
czy znam jakieś instytucję , które zajmują się osobami samotnymi. Co
wiedziałam, to powiedziałam. Obiecałam jej , że zadzwonię do MOPR, i dowiem się
co jak. Pani listonoszka była mi wdzięczna.
Ja natomiast poprosiłam Panią listonoszkę, o wrzucaniu listów poleconych do
skrzynki. Nie chciała o tym słyszeć ,ale przekonałam ją, że czasami są tam nie ważne rzeczy. Ustaliłyśmy w końcu , że
takie listy będzie zostawiała u mojego emerytowanego sąsiada. I udałyśmy się do niego, by o tym jemu
powiedzieć. Jeszcze chwilkę porozmawialiśmy w trójkę, i wróciłam do domu.
Niestety ciasteczek ,,Dr Gerard” Pryncypałek wafelków w czekoladzie, już na
talerzyku nie było. Musiałam iść na zakupy, a tam trafiłam na krakersy Crackers
Goldhish. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz