wtorek, 12 marca 2019

Wpływ zapachów na apetyt



   Dzień staje się coraz dłuższy. Trwa on już niemal cztery godziny więcej od najkrótszego w roku. Słońce wstaje już o szóstej, dlatego też kiedy rano spałem jak kamień, to o siódmej leżąc na lewym boku, tak mnie w plecy przygrzało, że przyśniło mi się o tym, jak wygrzewam się pod lampą solarną w jakimś zakładzie fizykoterapii. Rehabilitantka ubrana w kucharski fartuch oraz czepek, przygotowywała w malakserze jakieś aromatyczne smakowite ciasto. Obok maszyny, na stole leżały opakowania z wybornymi słodyczami marki Dr Gerard:
- ciastka C-MOLL HAZELNUT – czyli Wafel w czekoladzie z kremem orzechowym i kakaowym
- ciastka BAMBINO – czyli herbatniki z kremem o smaku śmietankowym i galaretką o smaku wiśniowym
- Pryncypałki – wafelki w czekoladzie
- draże

   Chyba musiałem być już potwornie głodny, gdyż we śnie nie mogłem doczekać się kiedy zakończę to wygrzewanie jak kocur i z przyjemnością zasmakuję wspaniałości przygotowywanych przez miłą panienkę… Jednakże o zwykłej godzinie – czyli dwadzieścia minut po siódmej – zadzwonił budzik i senne przyjemności prysły jak mydlana bańka. W rzeczywistości okazało się, że faktycznie jestem głodny. Lampą solarną okazało się słońce, świecące dość mocno jak na pierwszą dekadę marca w okno – a przy tym rozgrzewając moje plecy. W powietrzu roznosił się lekki przyjemny zapach, pobudzający soki żołądkowe. Jego przyczyną było kilka ciastek Dr Gerard, pozostawionych na talerzyku, których to nie zjadłem w czasie wieczornego oglądania meczu. Pod wpływem promieni słonecznych, olejki eteryczne ich naturalnych składników zaczęły się unosić, tworząc w pomieszczeniu apetyczny klimat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz