niedziela, 11 listopada 2018

spotkanie cz.2


Do naszej miejscowości w sobotę i niedzielę nie kursują autobusy. Natomiast busy rzadko kursują dlatego jest utrudniony dojazd. Na szczęście mamy auto i mąż często nim jeździ. Siostra z dwójką małych dzieci i mężem cierpliwie czekali na poczekalni. Po przybyciu Kamila zapakowali się i przyjechali. Z radością wszystkich ucałowałam, a najbardziej małą Anie i Iwonkę. Dziewczynki były śpiące i zaczęły marudzić. Marysia położyła się z nimi. Po chwili cała trójka spała. Pół godzinna drzemka wystarczyła jej do zregenerowania sił. Uświadamiała mnie o zdrowotnych drzemkach w ciągu dnia. Jednak nie dłuższe niż30 minut. Ten temat bardzo mnie zaciekawił, bo wielokrotnie jestem bardzo przemęczona. Może trzeba wypróbować ten sposób odpoczynku. Marysia z pełną energią pomagała mi przy obiedzie. Kasia kończyła sprzątać. Nasi mężczyźni poszli do warsztatu i tam mieli swoje tematy. Po obiedzie całą rodziną poszliśmy na cmentarz. Piękna słoneczna pogoda przyczyniła się do dłuższego pobytu przy grobach bliskich nam osób. Prawie wszędzie paliły się lampki. Wspominaliśmy naszych rodziców i dziadków. Dziewczynki zrobiły się pobudliwe więc spacerkiem wracaliśmy do domu. Postawiłam wodę na kawę i wyjęłam sernik z lodówki. Marysia wzięła ostry nóż i każdemu ukrajała  na talerzyk. Pryncypałki Dr. Gerarda znakomicie smakowały w serniku. Oczywiście siostra chciała przepis na to ciasto. Tym bardziej, że nie trzeba go piec. Powiedziałam jej o stronie Dr. Gerarda, gdzie znajdzie ten przepis i wiele innych ciekawostek.           

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz