piątek, 12 stycznia 2018

Kolega bałwan.

Nareszcie dzisiaj spadło trochę  śniegu, więc umówiłyśmy się koleżanką, że weźmiemy nasze pociechy i pójdziemy  do lasu lepić bałwana.   Nie mówiąc nic  moim dzieciakom ubrałam im kurtki, szaliki, czapki  i rękawiczki, i poszliśmy do lasu.
Okazało się, że w lesie było dużo więcej śniegu niż koło domu.
Koleżanka ze swoimi dziećmi już na nas czekała.   Dzieci widząc tak dużo śniegu zaczęły się rzucać śnieżkami w końcu im mówię, że trzeba się wziąć ostro do roboty, bo w takim tempie to nas wieczór zastanie.
Staś, jako, ten najstarszy szybciutko zabrał się do lepienia największej kuli śniegowej, która miała być podstawą naszego bałwana.  Młodsze dzieci lepiły mniejsze kule.
Natomiast koleżanka ze swoimi dziećmi przyniosła marchewkę, buraki i starą plastikową doniczkę.
Gdy nasz bałwan był już gotowy, stał  dumny ubraliśmy mu doniczkę na głowę, a z buraków zrobiliśmy mu oczy, a marchewka posłużyła nam za nos.
Dzieci nie mogły nacieszyć się widokiem bałwana, ale niestety trzeba było się zbierać do domu, bo było już zimno i ciemno się robiło.
Mówię, że wszyscy jesteśmy bardzo zmarznięci, więc zapraszam do nas na coś ciepłego i może coś słodkiego.  Zadzwoniłam do męża, aby poszedł do sklepu i kupił jakieś fajne ciastka, najlepiej dr Gerarda, bo to są najsmaczniejsze ciastka, które ostatnio jadłam.
Mąż kupił ciastka Zwierzaki maślane, czekoladki Pasja o smaku wiśniowym, rurki cynamonowe i taki nowy produkt  dr Gerarda ciastka Jungle takie fajne, ponieważ każde ciastko oddzielnie pakowane i dzieci koleżanki mogły zabrać je ze sobą do domu.
Ciastka Zwierzaki maślane, sprowokowały nasze dzieci do fajnej zabawy najpierw losowali ciasteczko, a potem odgadywali jakie zwierzątko wylosowali

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz