niedziela, 11 listopada 2018

Uroczystość Wszystkich Świętych cz.2


Pierwszego listopada wraz z mężem Mirkiem odwiedziłam groby moich najbliższych. Natomiast  do jego rodzinnych stron zaplanowaliśmy wyjazd  w weekend. Wcześniej kupiliśmy bilety na pociąg w obydwie strony. Na miejscu przy cmentarzu zakupiliśmy znicze i kwiaty. Na grobie rodziców męża z ledwością wsunęliśmy kwiat i lampki. Zatrzymaliśmy się dłużej  i wspominaliśmy ich. Ta chwila ciszy i zadumy była nam bardzo potrzebna. Wciąż za czymś biegniemy i na nic nie mamy czasu. Teraz nasze myśli krążą wokół przemijania ludzkiego życia.  Dobrze, że są takie dni refleksji. Po dwugodzinnym pobycie poszliśmy do siostry Mirka. Już nie mogła doczekać się kiedy przyjdziemy. Dzieciom dałam po jednym torciku czekoladowym produkcji Dr. Gerarda oraz drewniane warcaby. Z Internetu wydrukowałam instrukcje dla początkujących.  Bardzo się ucieszyły i od razu chciały grać. Kasia i Ola są bliźniaczkami i są bardzo do siebie podobne. Nigdy nie mogę rozpoznać te dziewczynki. Trochę się z nimi bawiłam, a potem same grały. Joasia chyba wszystko wyłożyła z lodówki, bo zapełniła cały stół. Piliśmy kawę z dodatkiem smacznych ciasteczek Dr. Gerarda. Joasia nie piecze ciast, bo nie lubi piec. Za to uwielbia jeść różne słodycze. W miłej rodzinnej atmosferze spędziliśmy sobotę. Następnego dnia wszyscy poszliśmy do kościoła, a potem na cmentarz. Joasia podwiozła nas na dworzec kolejowy i tam się pożegnaliśmy.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz