To było w jeden z październikowych dni. Akurat Ola wróciła
ze szkoły, a że był to piątek więc przed nią był cały weekend. Już gdy w
przedpokoju ściągała buty dopadło ją mocne kichanie. Jej mama słysząc co się
dzieje z córką powiedziała na głos no pewnie dopadło cię przeziębienie i zaraz
po obiedzie udasz się do łóżka. Obiad też jakoś Oli nie smakował specjalnie
chociaż był to jeden z jej ulubionych. Zaraz po jego zjedzeniu, a raczej
podzióbaniu jak się mówi udała się ona do swojego pokoju i położyła się do
łóżka. Pomyślała ona sobie no to z weekendu nici, a już umówiła się z
koleżankami na sobotni wypad do kina. Mama jej zaparzyła herbatę z sokiem
malinowym i na miseczce zaniosła jej lubiane przez Olę takie rarytasy jak witam
ciastko na dzień dobry oraz zwierzaki maślane od zdaniem tej rodziny
najlepszego producenta tych łakoci jakim jest ich wytwórca Dr Gerard, na
których to widok ona się uśmiechnęła. Następnie wyciągnęła ona niedoczytaną
książkę i zaczęła ją czytać. Za oknem rozpadał się deszcz, jego krople zaczęły
bębnić o parapet. Olę tak wciągnęła fabuła książki, że nawet nie zauważyła
kiedy to nadeszła pora kolacji. Pani Krystyna postanowiła, że poda ją córce do
łóżka, lepiej by z niego nie wychodziła powiedziała panu Witoldowi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz