środa, 14 lutego 2018

Czary mary z Dr Gerard

Witam. Ostatnio odwiedził mnie mój brat ze swoimi córeczkami. Urocze dziewczynki, które szaleją u cioci. Już wcześniej zakupiłam ulubione ich ciasteczka, czyli Zwierzaki Maślane oraz pierniczki ,,Dr Gerarda”. Po zjedzeniu obiadu, dziewczynki postanowiły zamęczyć ciocię. Były przewrotki, ciuciubabka, chowanego. Kiedy miałam już dość biegania postanowiłam, wymyślić zabawy siedzące. Wyciągnęłam starą książkę z różnymi sztuczkami magicznymi. Proste do zrobienia dla dzieci, a frajda nie z tej ziemi. Wiadomo , że przy niektórych trzeba było udawać zaskoczenie i zdziwienie jak one to zrobiły. Małe wtedy piszczały z radości. Bardzo wciągnęły się w tą zabawę. Wyciągnęłam kruche słodycze ,,Dr Gerard” i wykorzystałyśmy jako rekwizyty naszych sztuczek. Niestety rekwizyty szybko znikały i to bez powrotnie. Czary mary i opakowanie zniknęło wraz z  zawartością, tylko na buziach były ślady czekolady. Brat z bratową tylko kiwali głowami, że tyle słodkości znika i to w takim tempie. Ale raz na jakiś czas można. Powiedziałam, że ich dziećmi dzisiaj ja zarządzam, dziewczynki były wniebowzięte.  I tak wyciągnęłam kolejną paczkę Witaminek, i znów czary mary i ciasteczka po kolei znikały. Nie wszystkie do brzuszka trafiały, jeszcze dzisiaj kilka wyciągnęłam za łóżka. Chyba moje dwie wróżki zapomniały gdzie je pochowały. Ale cóż nie ma to jak wspaniała zabawa. Małe damy planują już kolejny dzień spędzić tylko ze mną i proszą o czary. Będę musiała kupić więcej rekwizytów w postaci przepysznych słodyczy ,,Dr Gerarda”. Zaplanowałam też , wycieczkę do wesołego miasteczka, które za jakiś czas ma stacjonować w moim mieście. Ale to dopiero na wiosnę. I muszę zebrać dużoooo siły, bo małe mają jej za dużo, czasami wysiadam. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz