Witam.
Ostatnio odwiedził mnie mój brat ze swoimi córeczkami. Urocze dziewczynki,
które szaleją u cioci. Już wcześniej zakupiłam ulubione ich ciasteczka, czyli
Zwierzaki Maślane oraz pierniczki ,,Dr Gerarda”. Po zjedzeniu obiadu,
dziewczynki postanowiły zamęczyć ciocię. Były przewrotki, ciuciubabka,
chowanego. Kiedy miałam już dość biegania postanowiłam, wymyślić zabawy
siedzące. Wyciągnęłam starą książkę z różnymi sztuczkami magicznymi. Proste do
zrobienia dla dzieci, a frajda nie z tej ziemi. Wiadomo , że przy niektórych
trzeba było udawać zaskoczenie i zdziwienie jak one to zrobiły. Małe wtedy
piszczały z radości. Bardzo wciągnęły się w tą zabawę. Wyciągnęłam kruche
słodycze ,,Dr Gerard” i wykorzystałyśmy jako rekwizyty naszych sztuczek. Niestety
rekwizyty szybko znikały i to bez powrotnie. Czary mary i opakowanie zniknęło wraz
z zawartością, tylko na buziach były ślady
czekolady. Brat z bratową tylko kiwali głowami, że tyle słodkości znika i to w
takim tempie. Ale raz na jakiś czas można. Powiedziałam, że ich dziećmi dzisiaj
ja zarządzam, dziewczynki były wniebowzięte.
I tak wyciągnęłam kolejną paczkę Witaminek, i znów czary mary i ciasteczka
po kolei znikały. Nie wszystkie do brzuszka trafiały, jeszcze dzisiaj kilka
wyciągnęłam za łóżka. Chyba moje dwie wróżki zapomniały gdzie je pochowały. Ale
cóż nie ma to jak wspaniała zabawa. Małe damy planują już kolejny dzień spędzić
tylko ze mną i proszą o czary. Będę musiała kupić więcej rekwizytów w postaci
przepysznych słodyczy ,,Dr Gerarda”. Zaplanowałam też , wycieczkę do wesołego
miasteczka, które za jakiś czas ma stacjonować w moim mieście. Ale to dopiero
na wiosnę. I muszę zebrać dużoooo siły, bo małe mają jej za dużo, czasami
wysiadam. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz