Ale
jestem zły! Właśnie chciałem napisać kilka słów do Was, a tu klops. Komp nie
reaguje. Ostatnio musiałem naładować baterię i gdy odłączałem od ładowarki,
dioda dziwnie mrugała na pomarańczowo. Jest to nowy laptop i jeszcze nigdy nie
spotkałem się z tą sygnalizacją. Dzisiaj usiadłem do stołu tam czekały krakersy
Classic firmy „dr Gerard” i kawa. Naciskam przycisk ON i nic, zero reakcji. Raz
drugi bez zmian. Podłączyłem ładowarkę lampka zaświeciła a następnie zaczęła
mrugać. Jednak system powstał. Uruchomiłem go i wszystkie dane zrzuciłem na
dysk zewnętrzny. Zobaczyłem stan baterii 95% podłączony, nie ładuje! Dziwne! Postanowiłem
wyciągnąć wtyczkę i zobaczyć, co się stanie? Komputer zgasł. Stracił dech. W nerwach
poszedłem do kuchni po pierniki. Gdy wróciłem ponowiłem próbę reanimacji kompa.
Udało się włączyć na kablu po wyjęciu przewodu znów zamarł. Ciśnienie mi
podskoczyło, nie mam, co się wnerwiać, muszę znaleźć papiery i zanieść
niesprawny sprzęt do sklepu. Ciekawy jestem, co zrobią? Pewnie wyślą do serwisu
i będę czekał ze dwa tygodnie? Pocieszam się tym, że nie jest to jedyny
komputer w domu. Teraz siedzę przy Tomka sprzęcie. Ciekawy jestem, czy nie
znudzi mu się pożyczanie mi kompa? Złośliwość rzeczy martwych. Zawsze zawodzą,
gdy są potrzebne. Chciałem napisać Wam o imieninach mojej córki. Jak obchodziła
je przez dwa dni. Jednak w tym momencie jestem zły, smutny i nie mogę napisać
nic wesołego. Może mój nastrój się zmieni jak zjem coś słodkiego od „dr Gerard”?
Ale w tej chwili nic nie mam. Muszę wyskoczyć do sklepu. Nareczka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz