środa, 14 lutego 2018

Mój sprzęt mnie zawiódł.



            Ale jestem zły! Właśnie chciałem napisać kilka słów do Was, a tu klops. Komp nie reaguje. Ostatnio musiałem naładować baterię i gdy odłączałem od ładowarki, dioda dziwnie mrugała na pomarańczowo. Jest to nowy laptop i jeszcze nigdy nie spotkałem się z tą sygnalizacją. Dzisiaj usiadłem do stołu tam czekały krakersy Classic firmy „dr Gerard” i kawa. Naciskam przycisk ON i nic, zero reakcji. Raz drugi bez zmian. Podłączyłem ładowarkę lampka zaświeciła a następnie zaczęła mrugać. Jednak system powstał. Uruchomiłem go i wszystkie dane zrzuciłem na dysk zewnętrzny. Zobaczyłem stan baterii 95% podłączony, nie ładuje! Dziwne! Postanowiłem wyciągnąć wtyczkę i zobaczyć, co się stanie? Komputer zgasł. Stracił dech. W nerwach poszedłem do kuchni po pierniki. Gdy wróciłem ponowiłem próbę reanimacji kompa. Udało się włączyć na kablu po wyjęciu przewodu znów zamarł. Ciśnienie mi podskoczyło, nie mam, co się wnerwiać, muszę znaleźć papiery i zanieść niesprawny sprzęt do sklepu. Ciekawy jestem, co zrobią? Pewnie wyślą do serwisu i będę czekał ze dwa tygodnie? Pocieszam się tym, że nie jest to jedyny komputer w domu. Teraz siedzę przy Tomka sprzęcie. Ciekawy jestem, czy nie znudzi mu się pożyczanie mi kompa? Złośliwość rzeczy martwych. Zawsze zawodzą, gdy są potrzebne. Chciałem napisać Wam o imieninach mojej córki. Jak obchodziła je przez dwa dni. Jednak w tym momencie jestem zły, smutny i nie mogę napisać nic wesołego. Może mój nastrój się zmieni jak zjem coś słodkiego od „dr Gerard”? Ale w tej chwili nic nie mam. Muszę wyskoczyć do sklepu. Nareczka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz