Obżarstwo z rozrywką
Tak się więc składa, że tłusty czwartek to tradycja od
zadania dziejów wiążąca się z objadania pączkami i nie tylko. Goście
przebywający w naszym domu zlecili mi abym zakupił większą ilość puszystych
pączków z nadzieniem truskawkowym, i tak podczas porannej kawy jedni opychali
się słodyczami od Dr Gerarda, a drudzy pączkami. Kiedy tej rozpusty nadszedł
koniec wręczyłem, Bartkowi odkurzacz aby doprowadzić dom do normalnego stanu
używalności, sam zabrałem się za ścieranie kurzy i ustawienie pewnych domowych
przedmiotów na swoje miejsce. Kasia kręcąc się w kuchni przygotowywała obiad,
więc aby jej nie przeszkadzać, zabrałem naszych gości na spacer do pobliskiego
lasu. Mroźny wiatr mroził nasze odkryte twarze, Bartek zabrał sanki na które
wsiadły, Basia z małą Anią. Agi którego trzymałem na smyczy narzucał swoje tępo
marszu, co niektórzy musieli prawie biegnąć. Po wejściu do lasu stanęliśmy na
nieco wydeptanej ścieżce aby nieco odpocząć. Basia wyjęła z plecaka jungle o
smaku czekoladowym od Dr Gerarda, aby wszystkich poczęstować. Biały puch który
przykrył kolorowe liście i inne bogactwa tego lasu, pysznił się swoją białą
pierzyną gdzie okiem spojrzeć, brnęliśmy po tych zasypanych Ścieszkach i alejkach,
wyrabiając sobie każdy indywidualnie tężyznę fizyczną. Powróciliśmy do domu
nieomal na obiado kolację, bo jakby nie patrzył na dworze robiło się lekki
zmierzch, każdy był zadowolony z udanego spaceru
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz