To
było w pewien letni ciepły przyjemny dzień...W domu było
bardzo duszno, a ja chciałem się przewietrzyć, Niedaleko mojego
domu jest piękny zielony las. Szybko zapiałem mojemu psu obrożę
na szyi, wziąłem smycz do kieszeni włożyłem kilka słonych
przekąsek oraz czekoladki z
firmy Dr..Gerard
i wraz z psem wylecieliśmy z domu jak najszybciej..Znam ten las
bardzo dobrze, więc postanowiłem iść trochę dalej niż zwykle,
tym bardziej, że miałem dużo czasu. Chodziłem i chodziłem
umilając sobie
czas zabranymi ze sobą słonymi
przekąskami i czekoladkami z
firmy Dr. Gerard, po drodze zerwałem trochę jeżyn i malin które
już były bardzo dorodne i dojrzałe. W pewnym momencie usłyszałem
ugniatające się liście, rozejrzałem się, a jakieś 4 metry
przede mną na kupie liści siedział mały lis, pewnie podszedł
żeby zobaczyć co się dzieje, był taki słodki, mały, kudłaty,
ze strony mojego psa nie było żadnej reakcji..No cóż, jest trochę
płochliwy. Wszystko było by dobrze, gdyby nie to że po chwili
z za drzewa wyszedł
dorosły lis, obawiam się, że jest to matka małego. Byłem
przerażony, bo jednak to nie jest zbyt miłe uczucie..Bałem się i
to bardzo. Więc bez chwili zastanowienia po woli zacząłem się
odsuwać, coraz szybciej i szybciej, w końcu udało mi się
wystarczająco daleko odejść. Byłem w szoku, to była moja
pierwsza taka sytuacja ze spotkaniem sam na sam z dziką zwierzyną.
Od razu wróciłem do domu, opowiedziałem wszystko domownikom
przy kawce i słodyczach
, a oni tylko cieszyli
się, że nic mi nie jest. Stop. Obudziłem się, okazało się, że
udało mi się usnąć nad książkami podczas robienia pracy
przy komputerze, a cała ta historia to był tylko mój sen . Ach to
był naprawdę cudowny sen
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz