Następnego dnia staliśmy dość późno. Po zjedzeniu
śniadania i wspólnego wypicia kawy z
dodatkiem smacznych pierniczków Dr. Gerarda wyruszyliśmy na pagórki. Tak jak
wcześniej z koleżanką jeździliśmy razem z dziećmi. Dzisiaj już im dobrze
wychodziło zjeżdżanie z najmniejszych pagórków. Było sporo dzieci ze swoimi
rodzicami, lecz zjeżdżali na wyższym poziomie. Trzy godziny zupełnie
wystarczyło na górskie przyjemności. Potem zgodnie postanowiliśmy wstąpić do
baru na gorącą zupę. Bukowina Tatrzańska sąsiaduje z Zakopanem, dlatego pojechaliśmy
zwiedzić miasto. Bardzo nam się podobają góralskie domy na tle wysokich gór.
Spacerowaliśmy po słynnej ulicy
Zakopanego Krupówkach. Po drodze
kupiliśmy parę oscypków. Ja kupiłam mamie na imieniny ciepłe pantofle. Doszliśmy
do skoczni Wielka Krokiew. Nasi mężowie z chęcią by na niej poskakali.
Podziwialiśmy ośnieżone góry i cudowny klimat. Wieczorem wróciliśmy do mieszkania.
Zrobiliśmy sobie wspólną kolację. Nasze dzieci oglądały telewizor, a my
rozmawialiśmy jakie atrakcje zaplanujemy na następny dzień. Rano pozjeżdżaliśmy
na nartach, a po południu pojechaliśmy do parku wodnego w Bukowinie
Tatrzańskiej. Wykupiliśmy bilety na dwie i pół godziny. Dopiero pierwszy raz
byłam na takich basenach. Wrażenie niesamowite. Szczególnie, gdy byliśmy w
ciepłym basenie na zewnątrz. Wkoło drzewa zasypane śniegiem. Czas szybko minął
i wróciliśmy do wynajętego mieszkania. Po pływaniu zjedliśmy kolacje, a na
deser położyliśmy ciastka Dr. Gerarda. Po pięciodniowym wypoczynku szczęśliwie
wróciliśmy do swoich obowiązków.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz