Rozpoczęły się ferie
zimowe w naszej miejscowości. Zaplanowaliśmy ze znajomymi, że na parę dni
pojedziemy w góry. Przez Internet zarezerwowaliśmy noclegi na pięć dni w
Bukowinie Tatrzańskiej. Moje córki Monika i Beatka już nie mogły doczekać się
wyjazdu. W podróż wyruszyliśmy rano. Koleżanka z mężem i z dziećmi jechała
przed nami. Na trasie w kierunku
Zakopanego był duży ruch. Po dwóch godzinach szczęśliwie zajechaliśmy do wcześniej
wynajętego mieszkania. Zrobiliśmy sobie
kawy, a dzieciom herbatki malinowej. Na talerzyk wyłożyłam niezawodne wafelki w
czekoladzie i pierniczki produkcji Dr. Gerarda. Zastanawialiśmy się jak wykorzystać ten dzień. Jedni chcieli
do pobliskiego parku wodnego, a inni
wypożyczyć narty i pouczyć się jazdy na nartach. Wreszcie po godzinnej debacie
zostawiliśmy rzeczy i pojechaliśmy od razu do wypożyczalni. Ja z koleżanką i
naszymi dziećmi byliśmy na delikatnym zjeździe. Nasi mężowie poszli poszaleć na
większej górce. Uczyłam dzieci jak prawidłowo się chodzi i jeździ na nartach.
Nie sądziłam, że tak fajnie będziemy się bawić. Po trzech godzinach byliśmy
bardzo zmęczeni i głodni. Wróciliśmy do mieszkania na obiad. Gospodyni ugościła
nas gorącym krupnikiem i ziemniakami z mięsem. Natomiast dzieciom usmażyła
racuchy z jabłkami. Pod wieczór wyszliśmy pospacerować. Z daleka widać
oświetlone stoki. Wieczorem nie mieliśmy już siły na nocne rozmowy. Maluchy też
szybko zasnęły bez marudzenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz