Styczeń w mojej rodzinie obfituje w imprezy urodzinowe. Co roku piekłam tort synowi. teraz od dwóch
lat piekę małemu wnuczkowi Kacprowi. Ma urodziny szóstego stycznia. Na tą uroczystość przyjechała najbliższa
rodzina z małymi dziewczynkami Kasią i Agnieszką. Tym razem upiekłam tort
orzechowy. Na środku zapaliliśmy świeczkę w kształcie dwójki. Dziecko z pomocą
mamusi zdmuchnęło ogień. Potem każdemu ukroiłam kawałek tortu. Dodatkowo na
talerzykach miałam ułożone moje ulubione wafelki w czekoladzie i ciastka pełnoziarniste
Dr. Gerarda. Widocznie bardzo smakowały gościom, bo szybko znikały z talerzyka.
W tym dniu Kacperek był najważniejszą
osobą w gronie rodzinnym. Na każdym kroku trzeba go pilnować. Nowe klocki zainteresowały
go, bo wspólnie z dziewczynkami budował piramidy. Na chwilę było troszkę
spokoju. Wieczorem synowa uśpiła Kacperka. Moja córka z dziećmi chciała jechać
do domu. Dziewczynki powiedziały, że
chcą nocować u Kacperka. Powiedziałam, że to dobry pomysł. Bez problemu zgodzili się i spali w salonie.
Następnego dnia mężczyźni wyszli z dziećmi na podwórko. Próbowali jeździć
sankami, ale za dużo nasypało śniegu. Taki śnieg jest dobry na lepienie
bałwana. Dlatego lepili bałwany dla każdego dziecka po jednym. Syn zrobił nosy
z marchwi i guziki z węgla. Zabawa na świeżym powietrzu zmęczyła maleństwa i
cała trójka zrobiła sobie drzemkę. Mieliśmy chwilkę spokoju na wypicie kawy z
dodatkiem smacznych ciasteczek Dr. Gerarda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz