Od paru lat moja córka Iwonka i syn Grzesiu na ferie zimowe
wyjeżdżają do babci i dziadka. Wprawdzie mieszkają niedaleko, ale dzieci są pod
opieką dorosłych. W tym roku też mieli jechać i nawet się spakowały. Jednak
plany nie zawsze dochodzą do skutku. Ponieważ babcia zachorowała poważnie i
karetką pojechała do szpitala. Musiałam sobie wsiąść urlop i zaopiekować się dziećmi. Dodatkowo prawie codziennie
jeździłam w odwiedziny do mamy. Przez ten okres bratowa pilnowała maluchy. Zawsze coś zawoziłam mamie. Bardzo lubi czekoladowe wafelki Dr. Gerarda więc o nich nie zapomniałam. Także
kupiłam inne smakołyki tego producenta. Jest szczuplutka więc może sobie
podjadać bez ograniczeń. Największym problemem zdrowotnym jest niewydolność nerek.
Jeśli antybiotyki i kroplówki nie pomogą, to w ostateczności będzie musiała
mieć dializy. Mama przebywa w pokoju z dwiema starszymi kobietami z podobnymi schorzeniami.
Po odwiedzinach u mamy jechałam po dzieci do brata. Często zatrzymywałam się na
herbatkę i opowiadałam co nowego słychać
u chorej. Także wpadłam na pomysł, abyśmy przez okres ferii na zmianę
opiekowali się dziećmi. Na przykład jej trójka przyjdzie do mnie na cały
dzień,. Potem moje dzieci pójdą do niej. Była pozytywnie nastawiona do tego
pomysłu. Krzysiu i michałek są bliźniakami i chodzą do trzeciej klasy.
Natomiast Ania chodzi do przedszkola. Przynieśli
ze sobą stroje kąpielowe, bo na dzisiaj zaplanowałam wyjście z nimi na basen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz