wtorek, 15 listopada 2016

Taniec z ciasteczkami


Taniec z ciasteczkami

Niedawno w tak niezwykły sposób  poznana Magda z mamą zaprosiła mnie i psa na wspólny spacer. Chętnie przyjęłam zaproszenie. Cieszyłam się na myśl, że znów zobaczę tę niezwykłą dwójkę. Zabrałam do parku jej ulubione kremisie i zwierzaki wielozbożowe z firmy Dr Gerard. Frodo był niezwykle podniecony, zachowywał się dziwnie. Piszczał jakby mnie poganiał, kręcił się w kółko bez sensu. Kiedy w końcu  ujrzeliśmy nasze towarzyszki spaceru, pognał do nich jak szalony. To dziwne jak labradory wyczuwają nastroje swoich właścicieli, a jeszcze dziwniejsze jest to, że doskonale wyczuwają potrzebę niesienia pomocy innym ludziom. Magda wyściskała psa, potem grzecznie przywitała się ze mną. Nie pamiętała mnie, miałam wrażenie, że tylko pies liżący jej twarz jakimś sposobem zapisał się w jej pamięci. Bożenka oczywiście przypomniała córce o sytuacji z parku z przed kilku dni. Dopiero kiedy wyjęłam z torebki słodycze przeznaczone dla dziewczynki, Magda odtańczyła przedziwny, dziękczynny taniec, hihihi. Jej mama śmiała się pogodnie mówiąc, że to swoisty ciasteczkowy taniec  ze szczęścia.  Magda jest łasuchem i bardzo muszą uważać na ilość jedzenia, które wręcz pochłania. Podobno leki jakie otrzymuje wzmagają jej apetyt. No to już wiadomo jakie wspólne cechy ma z moim labradorem i dlaczego od razu byli świetnymi kumplami. A tak na poważnie, to nie bez powodu labradory są szkolone do pracy z niepełnosprawnymi dziećmi. Dogoterapia jest więcej niż wskazana u dzieci z zespołem Dauna, porażeniem mózgowym, czy u dzieci z autyzmem. Ta rasa psów to prawdziwe słodziaki, pieszczochy i ulubieńcy naszych milusińskich. Dzieciaki w towarzystwie takich psów  przełamują strach przed otaczającym je światem, dostrzegają  innych.  Te psy dają im poczucie bezpieczeństwa, a przy tym są świetnymi kompanami do zabawy. Frodo podczas spaceru nie odstępował Magdy na krok. Zapewniam was, że nie był szkolony do pracy z dziećmi. Uważam, że instynktownie czuł potrzebę opieki nad dziewczynką. No oczywiście dochodzi do tego fakt posiadania przez Magdę wyśmienitych ciasteczek… Nasz wspólny spacer, tym razem niezakłócony żadnym incydentem , przebiegał w miłej sympatycznej atmosferze.  Życzyłabym sobie więcej takich miłych beztroskich spacerów, bez pośpiechu i bez konkretnego celu. Wyłącznie dla przyjemności. Może jedynie w towarzystwie  smacznych, świeżutkich ciasteczek z firmy Dr Gerard.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz