Taniec z ciasteczkami
Niedawno w tak niezwykły sposób poznana Magda z mamą zaprosiła mnie i psa na
wspólny spacer. Chętnie przyjęłam zaproszenie. Cieszyłam się na myśl, że znów
zobaczę tę niezwykłą dwójkę. Zabrałam do parku jej ulubione kremisie i zwierzaki
wielozbożowe z firmy Dr Gerard. Frodo był niezwykle podniecony, zachowywał się dziwnie.
Piszczał jakby mnie poganiał, kręcił się w kółko bez sensu. Kiedy w końcu ujrzeliśmy nasze towarzyszki spaceru, pognał
do nich jak szalony. To dziwne jak labradory wyczuwają nastroje swoich
właścicieli, a jeszcze dziwniejsze jest to, że doskonale wyczuwają potrzebę
niesienia pomocy innym ludziom. Magda wyściskała psa, potem grzecznie
przywitała się ze mną. Nie pamiętała mnie, miałam wrażenie, że tylko pies liżący
jej twarz jakimś sposobem zapisał się w jej pamięci. Bożenka oczywiście
przypomniała córce o sytuacji z parku z przed kilku dni. Dopiero kiedy wyjęłam
z torebki słodycze przeznaczone dla dziewczynki, Magda odtańczyła przedziwny,
dziękczynny taniec, hihihi. Jej mama śmiała się pogodnie mówiąc, że to swoisty
ciasteczkowy taniec ze szczęścia. Magda jest łasuchem i bardzo muszą uważać na
ilość jedzenia, które wręcz pochłania. Podobno leki jakie otrzymuje wzmagają
jej apetyt. No to już wiadomo jakie wspólne cechy ma z moim labradorem i
dlaczego od razu byli świetnymi kumplami. A tak na poważnie, to nie bez powodu
labradory są szkolone do pracy z niepełnosprawnymi dziećmi. Dogoterapia jest
więcej niż wskazana u dzieci z zespołem Dauna, porażeniem mózgowym, czy u
dzieci z autyzmem. Ta rasa psów to prawdziwe słodziaki, pieszczochy i ulubieńcy
naszych milusińskich. Dzieciaki w towarzystwie takich psów przełamują strach przed otaczającym je
światem, dostrzegają innych. Te psy dają im poczucie bezpieczeństwa, a przy
tym są świetnymi kompanami do zabawy. Frodo podczas spaceru nie odstępował
Magdy na krok. Zapewniam was, że nie był szkolony do pracy z dziećmi. Uważam,
że instynktownie czuł potrzebę opieki nad dziewczynką. No oczywiście dochodzi
do tego fakt posiadania przez Magdę wyśmienitych ciasteczek… Nasz wspólny
spacer, tym razem niezakłócony żadnym incydentem , przebiegał w miłej
sympatycznej atmosferze. Życzyłabym
sobie więcej takich miłych beztroskich spacerów, bez pośpiechu i bez
konkretnego celu. Wyłącznie dla przyjemności. Może jedynie w towarzystwie smacznych, świeżutkich ciasteczek z firmy Dr
Gerard.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz