Już zakończyły się bale karnawałowe, studniówki i inne
imprezy. Od dzisiejszego dnia wchodzimy w okres wyciszenia. Środa popielcowa
połączona jest z walentynkami. Święty Walenty był lekarzem, a z powołania
biskupem. Żył w trzecim wieku w Rzymie. Cesarz nie pozwolił młodym mężczyznom
żenić się. Biskup złamał zakaz i w tajemnicy udzielał nowożeńcom ślubu. Za to
został wtrącony do więzienia i tam zakochał się w niewidomej dziewczynie.
Cesarz kazał zabić Walentego. Dlatego 14 lutego obchodzimy święto zakochanych.
Z tej okazji kupiłam mężowi ładne perfumy i smaczne ciasteczka produkcji Dr.
Gerarda o nazwie pryncypałki i pasja. Wieczorem dopiero dotarłam do domu.
Marcin dał mi symbolicznie kwiatek w doniczce i bombonierkę w kształcie serca.
Świętowaliśmy ten dzień przy gorącej herbacie. Ciasteczka i czekoladki
odłożyliśmy do następnego dnia. Chociaż kuszą mnie te rarytasy, to muszę mieć
silną wolę. Rano przed pracą zrobiłam kawę i załagodziłam głód chrupiąc
pryncypałki. Rozpoczynam pracę o ósmej i
przed nią gotuje zupę, ziemniaki i inne
dania. Taki to już los kobiet. Za to jestem zadowolona z pracy i mam miłe
koleżanki. Czasami wybieramy się na drobne zakupy. Po walentynkach chwaliły się
co otrzymały od swoich partnerów. Ja jestem najmłodsza i traktują mnie jak
córkę. Służą radą prawie na każdy temat.
Różnie odbieram ich porady, ale przeważnie mają racje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz