czwartek, 15 lutego 2018

Na ratunek - Dr Gerard




   Nastawiłem wodę na kawę. Nie chciało mi się parzyć, to stwierdziłem że w tym dniu wypiję rozpuszczalną. Usłyszałem jakby pukał ktoś do drzwi. Woda jednak już wrzała, pomyślałem zatem, że może to któryś z sąsiadów robi coś w swoim mieszkaniu i właśnie się zatłukł… Zalałem kawę wrzątkiem. Zrobiło się cicho, jak w studio nagrań. Ponownie usłyszałem pukanie. To na pewno nie było u sąsiadów, tylko do naszego mieszkania. Spojrzałem przez wziernik, lecz żarówka na korytarzu przed wejściem była spalona i z tego powodu niewiele widziałem. Jeszcze gdyby było lato i słonecznie, to można byłoby zobaczyć… A tak, to w taką ponurą zimową pogodę, prawie w półmroku, trudno było kogokolwiek rozpoznać. Ale po otwarciu drzwi, okazało się, że to pani Aniela – sąsiadka z trzeciego piętra. Przyniosła nam ciastka do kawy, w podziękowaniu za pomoc, której udzieliliśmy jej z Gabrysią bodaj dwa dni temu. Pani Ania wyszła do miasta. Akurat oboje z małżonką również mieliśmy do załatwienia pewne sprawy i kiedy szliśmy deptakiem, to całkiem przypadkowo spotkaliśmy naszą sympatyczną sąsiadkę. Zaskoczeni byliśmy tym co się stało, bo stała ona oparta o ścianę budynku. A kiedy podeszliśmy do niej aby się ukłonić, to miała zamknięte oczy i powiedziała tylko że chce się jej jeść. Pani Ania choruje na cukrzycę i miała w tym czasie niedocukrzenie. Zapomniała zabrać ze sobą coś słodkiego – a zawsze powinna mieć jakieś słodycze. Tak się złożyło że tyle co kupiliśmy ciastka Dr Gerard – bo tylko takie nam odpowiadają. Podaliśmy sąsiadce kilka czekoladek Pasja o smaku wiśniowo-rumowym i ciastka Jungle - nowy produkt Dr Gerard. Za chwilę wszystko było już w porządku a pani Ania mówi że uratowaliśmy jej życie. Pewnie przesadza trochę… A może nie? W rewanżu przyniosła nam teraz kilka opakowań ulubionych smakołyków - ciastka Zwierzaki maślane, krakersy Classic i pierniki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz