Nastawiłem wodę na
kawę. Nie chciało mi się parzyć, to stwierdziłem że w tym dniu wypiję
rozpuszczalną. Usłyszałem jakby pukał ktoś do drzwi. Woda jednak już wrzała,
pomyślałem zatem, że może to któryś z sąsiadów robi coś w swoim mieszkaniu i
właśnie się zatłukł… Zalałem kawę wrzątkiem. Zrobiło się cicho, jak w studio
nagrań. Ponownie usłyszałem pukanie. To na pewno nie było u sąsiadów, tylko do
naszego mieszkania. Spojrzałem przez wziernik, lecz żarówka na korytarzu przed
wejściem była spalona i z tego powodu niewiele widziałem. Jeszcze gdyby było
lato i słonecznie, to można byłoby zobaczyć… A tak, to w taką ponurą zimową
pogodę, prawie w półmroku, trudno było kogokolwiek rozpoznać. Ale po otwarciu
drzwi, okazało się, że to pani Aniela – sąsiadka z trzeciego piętra. Przyniosła
nam ciastka do kawy, w podziękowaniu za pomoc, której udzieliliśmy jej z
Gabrysią bodaj dwa dni temu. Pani Ania wyszła do miasta. Akurat oboje z
małżonką również mieliśmy do załatwienia pewne sprawy i kiedy szliśmy
deptakiem, to całkiem przypadkowo spotkaliśmy naszą sympatyczną sąsiadkę. Zaskoczeni
byliśmy tym co się stało, bo stała ona oparta o ścianę budynku. A kiedy
podeszliśmy do niej aby się ukłonić, to miała zamknięte oczy i powiedziała
tylko że chce się jej jeść. Pani Ania choruje na cukrzycę i miała w tym czasie
niedocukrzenie. Zapomniała zabrać ze sobą coś słodkiego – a zawsze powinna mieć
jakieś słodycze. Tak się złożyło że tyle co kupiliśmy ciastka Dr Gerard – bo tylko
takie nam odpowiadają. Podaliśmy sąsiadce kilka czekoladek Pasja o smaku
wiśniowo-rumowym i ciastka Jungle - nowy produkt Dr Gerard. Za chwilę wszystko
było już w porządku a pani Ania mówi że uratowaliśmy jej życie. Pewnie przesadza
trochę… A może nie? W rewanżu przyniosła nam teraz kilka opakowań ulubionych smakołyków
- ciastka Zwierzaki maślane, krakersy Classic i pierniki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz