No i się
zaczęło, pogoda zmienna, trochę deszczu trochę słońca. Dzieciaki latają w krótkich
spodenkach nie zwracając uwagi na temperaturę. Rodzice starają się przygotować
ubrania dostosowane, jednak czy „starzy” mają rację? Oczywiście, że nie. Teraz mamy
tego efekt. Tomek od wczoraj leży rozłożony. Katar, kaszel, ból głowy. Zamiast do
szkoły i na trening to siedzi w domu pod kołdrą. I przywołuje tata daj jeść. Masz
jakieś słone przekąski, albo specjały dla małych od „dr Gerard”. Nerwy już mnie
ponoszą, jakie specjały dla małych? Kazał mi odpalić kompa i ze strony www.drgerard.eu mam wybrać ciastka i iść do
sklepu mu kupić. Niedoczekanie, pomyślałem. Zaczął marudzić i robić słodkie
minki niczym kot ze Shreka. No synkowi nie kupisz, przecież jestem chory itd..
Zmiękłem sprawdziłem te produkty i poszedłem do marketu. Bez problemu znalazłem
dział ze słodyczami. Wodziłem oczyma po półkach w poszukiwaniu „dr Gerard”,
trafiłem na Jungle czekoladowe, do koszyka. Następnie znalazłem dawno niewidziane
Kremisie czekolada ciemna, też trafiły do koszyka. Teraz mogłem wracać do domu.
Czy warto mi się spieszyć? Pomyślałem. Zaraz będzie przywoływanie tata, tato,
tatuś. Postanowiłem nie spieszyć się. Miałem poł godziny do końca lekcji Tosi. No
to idę po nią. Będę miał chwilę dla siebie. Nie dane mi było. Telefon dzwonił,
co pięć minut, o której będziesz? Czy wracasz? Kupiłeś mi słodycze? Do syna
dołączyła żona, czemu Tomek jest sam w domu? Czemu tak długo cię nie ma? Kup
jeszcze coś na obiad? Tak wyglądało pół godzinki dla mnie. Odebrałem córcię ze
szkoły i wróciłem do domu, po to by dalej usługiwać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz