piątek, 14 września 2018

Chory w domu.


No i się zaczęło, pogoda zmienna, trochę deszczu trochę słońca. Dzieciaki latają w krótkich spodenkach nie zwracając uwagi na temperaturę. Rodzice starają się przygotować ubrania dostosowane, jednak czy „starzy” mają rację? Oczywiście, że nie. Teraz mamy tego efekt. Tomek od wczoraj leży rozłożony. Katar, kaszel, ból głowy. Zamiast do szkoły i na trening to siedzi w domu pod kołdrą. I przywołuje tata daj jeść. Masz jakieś słone przekąski, albo specjały dla małych od „dr Gerard”. Nerwy już mnie ponoszą, jakie specjały dla małych? Kazał mi odpalić kompa i ze strony www.drgerard.eu mam wybrać ciastka i iść do sklepu mu kupić. Niedoczekanie, pomyślałem. Zaczął marudzić i robić słodkie minki niczym kot ze Shreka. No synkowi nie kupisz, przecież jestem chory itd.. Zmiękłem sprawdziłem te produkty i poszedłem do marketu. Bez problemu znalazłem dział ze słodyczami. Wodziłem oczyma po półkach w poszukiwaniu „dr Gerard”, trafiłem na Jungle czekoladowe, do koszyka. Następnie znalazłem dawno niewidziane Kremisie czekolada ciemna, też trafiły do koszyka. Teraz mogłem wracać do domu. Czy warto mi się spieszyć? Pomyślałem. Zaraz będzie przywoływanie tata, tato, tatuś. Postanowiłem nie spieszyć się. Miałem poł godziny do końca lekcji Tosi. No to idę po nią. Będę miał chwilę dla siebie. Nie dane mi było. Telefon dzwonił, co pięć minut, o której będziesz? Czy wracasz? Kupiłeś mi słodycze? Do syna dołączyła żona, czemu Tomek jest sam w domu? Czemu tak długo cię nie ma? Kup jeszcze coś na obiad? Tak wyglądało pół godzinki dla mnie. Odebrałem córcię ze szkoły i wróciłem do domu, po to by dalej usługiwać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz