Dla tych, którzy kochają lato,
jesień może być trudnym okresem przejściowym. Marta właśnie należy do tego
grona. Gdy drzewa pokrywają się złotym listowiem Marta odczuwa nostalgię za nieuchronnie odchodzącym latem. Dziewczyna boi się chłodu i deszczu. Na samą myśl o
nadciągającej zimie po plecach przebiegają dreszcze. Druga połowa września to
dla niej zazwyczaj najtrudniejszy czas. Wtedy to musi zmagać się z myślami,
pogodzić się z nadchodzącej jesienią i zmianami w przyrodzie. Próbuje wówczas
przekonać siebie, że każda pora roku ma swój niepowtarzalny urok i należy
cieszyć się każdym dniem, każdą chwilą. Cóż, życie składa się z różnych okresów
i aby być zeń zadowolonym trzeba docenić to co przynosi czas. Taką małą
jesienną radością dla Marty jest zapach rumianych jabłek, czerwień
dojrzewającej jarzębiny, rdzawy dywan z liści u stóp oraz długie wieczory
spędzane w gronie przyjaciół. Dziewczyna stara się połączyć wszystkie te składniki
w jedną całość. Chwile z przyjaciółmi spędza na spacerach w parku. Liście
kojąco szeleszczą pod nogami. Jarzębina lśni w delikatnych promieniach
zachodzącego słońca. Po długim relaksującym spacerze Marta zaprasza przyjaciół
na ciasto budyniowe na markizach Dr Gerarda z musem ze świeżych, pachnących
jesienią jabłek. Dziewczyna już wie, że jesień ma swoje dobre strony, zbliża ją
do ludzi. Z kubkiem gorącej herbaty i słodyczami Dr Gerard może tak siedzieć
gawędząc z najbliższymi cały wieczór. Ma wówczas wrażenie, że zacieśnia się
między nimi więź, więź która ma szanse przetrwać długie lata.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz