Witam
wszystkich serdecznie pewnego ciepłego dnia wraz z całą rodziną dziećmi i rodzicami wybrałem się na spacer
do lasu.
Przy wejściu do lasu z racji obecnie trwającej suszy i zagrożenia pożarowego był leśniczy który nam mówił zasady zachowania się w lesie. Gdy skończył weszliśmy do lasu. Widzieliśmy tam urozmaiconą florę i faunę
Widzieliśmy zwierzęta takie jak sarny jelenia dziki a nawet dzięcioły. Zbieraliśmy tez grzyby. Ja chciałem zerwać kanie ale okazało się że to muchomor. na szczęście w porę zauważony i rozpoznany bo w przeciwnym razie jak byśmy go zjedli to byśmy mogli się zatruć. Potem po jeszcze krótkiej wędrówce znaleźliśmy małą polankę. Korzystając z okazji i takiej możliwości postanowiliśmy się rozsiądź i odpocząć. Ponieważ mieliśmy zabrane ze sobą kanapki zaczęliśmy je zjadać. Ale po zjedzeniu kanapek dzieci się upomniały o ciasteczka. Na szczęście żona nie zapomniała ich zabrać i poczęstowała wszystkich markizami i słonymi przekąskami z firmy Dr. Gerard. Po takim odpoczynku dalej ruszyliśmy w drogę. Gdy przeszliśmy kilkanaście metrów znaleźliśmy małe jeziorko ,dzieci uradowani od raz chcieli się kapać. Ale z uwagi na brak przygotowania na kąpiel i kąpielisko nie strzeżone kategorycznie nie pozwoliliśmy im się kąpać. No cóż byli bardzo rozczarowani i w rewanż by cobie wynagrodzić rozczarowanie zapytali czy mogą dostać jeszcze czekoladki więc żona wyciągnęła i poczęstowała zabranymi ze sobą ciasteczkami francuskimi posypanymi sezamem z firmy Dr. Gerard.
Wieczorem wróciliśmy do domu.
Przy wejściu do lasu z racji obecnie trwającej suszy i zagrożenia pożarowego był leśniczy który nam mówił zasady zachowania się w lesie. Gdy skończył weszliśmy do lasu. Widzieliśmy tam urozmaiconą florę i faunę
Widzieliśmy zwierzęta takie jak sarny jelenia dziki a nawet dzięcioły. Zbieraliśmy tez grzyby. Ja chciałem zerwać kanie ale okazało się że to muchomor. na szczęście w porę zauważony i rozpoznany bo w przeciwnym razie jak byśmy go zjedli to byśmy mogli się zatruć. Potem po jeszcze krótkiej wędrówce znaleźliśmy małą polankę. Korzystając z okazji i takiej możliwości postanowiliśmy się rozsiądź i odpocząć. Ponieważ mieliśmy zabrane ze sobą kanapki zaczęliśmy je zjadać. Ale po zjedzeniu kanapek dzieci się upomniały o ciasteczka. Na szczęście żona nie zapomniała ich zabrać i poczęstowała wszystkich markizami i słonymi przekąskami z firmy Dr. Gerard. Po takim odpoczynku dalej ruszyliśmy w drogę. Gdy przeszliśmy kilkanaście metrów znaleźliśmy małe jeziorko ,dzieci uradowani od raz chcieli się kapać. Ale z uwagi na brak przygotowania na kąpiel i kąpielisko nie strzeżone kategorycznie nie pozwoliliśmy im się kąpać. No cóż byli bardzo rozczarowani i w rewanż by cobie wynagrodzić rozczarowanie zapytali czy mogą dostać jeszcze czekoladki więc żona wyciągnęła i poczęstowała zabranymi ze sobą ciasteczkami francuskimi posypanymi sezamem z firmy Dr. Gerard.
Wieczorem wróciliśmy do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz