Z moimi kochanymi wnukami bliźniakami dzisiaj spędziłam cały dzień, ponieważ córka z zięciem mieli dużo spraw do załatwienia w mieście, więc poprosili mnie, abym z nimi została.
Dzieci jak to dzieci zaczęły bardzo rozrabiać, że nie mogłam im dać rady. Przypomniałam sobie, że w torbie mam zakupy. Idąc do nich po drodze kupiłam coś słodkiego od Dr Gerarda.
Wiem, że chłopcy bardzo lubią ciastka markizy, czekoladki oraz ciastka francuskie posypane sezamem od Gr Gerarda, więc kupiłam im.
Na szczęście oni się niczego nie domyślali, że ja mam dla nich jakieś słodycze. Nie dałam im tych słodyczy od razu, tylko szybko schowałam do szuflady w kuchni.
Bieganiu i krzykom nie było końca, ponieważ wczoraj przyszli znajomi i przynieśli chłopcom pistolety na wodę.
Córka jak zobaczyła co oni im dają to była przerażona i wcale nie była zadowolona z tych prezentów, natomiast chłopcy byli zachwyceni.
Wchodząc do nich do domu od razu mnie uprzedziła, że jakie to prezenty oni właśnie otrzymali.
Pomyślałam trudno, jakoś muszę ich uspokoić. Zaproponowałam im zabawę w ciepło, zimno.
Z początku nie bardzo rozumieli o co chodzi w tej zabawie, ale jak im powiedziałam, że ja coś schowam, a oni muszą to znaleźć, a jeszcze przy tym dostaną nagrodę to im się bardzo spodobało.
Na początek schowałam piłkę, z moją pomocą nawet szybko ją odnaleźli, później schowałam pistolety, które były przyczyną ciągłych hałasów, ale te ciężko było im znaleźć.
Długo, długo ich szukali. Ja w tym czasie wyjęłam z szuflady pyszne słodycze Dr Gerarda, które to przyniosłam po to by chłopcy zapomnieli o pistoletach powiedziałam, że jak będą grzecznie się bawić to dostaną jeszcze kolejne smakołyki Dr Gerarda.
W końcu w domu zapanował spokój, chłopcy zajęli się klockami, a ja wreszcie mogłam iść do kuchni, aby ugotować obiad.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz