poniedziałek, 14 stycznia 2019

Powrót po świętach


Powrót po świętach

 

Tak się złożyło, że święta jak i nowy rok spędziliśmy poza domem, aby uściślić to u rodzinki na Podlasiu. Dawno temu tak w licznym gronie tak spędzaliśmy święta. Muszę z przyjemnością stwierdzić, że dr Gerard jest wszędzie produkty z tej wspaniałej firmy dominowały na podlaskim stole, takie jak: pryncypałki wafelki w czekoladzie, pierniki, słone przekąski oraz wypieki od serca ze strony dr Gerard. Jak wiecie na Podlasiu dominuje nieco chłodniejszy klimat i opady śniegu są większe? Więc dzięki tej wspaniałej pogodzie skorzystaliśmy z wielu atrakcji zimowych, jedną z nich był to kulik zaprzęgnięty w dwa siwki o dużej energii, ale dobrze, że mieliśmy dobrego woźnicę, który panował nad sytuacją, goście na tylnych saneczkach często popadali w wywrotki, ci poważniejsi wiekiem zajęli miejsca w dużych saniach. Woźnica tylko z lekka podkręcał wąsa i z uśmiechem strzelał z bata, śnieg z pod kopyt pryskał na lewo i prawo. Tadek od czasu do czasu odkręcał butelkę z koniaczkiem, woźnica też oglądał się na swoją działkę. Ktoś z gości podioł wesołą melodię reszta gości pociągnęła chórem. Zabawa na kuligu była super, zmrok zaczął zapadać, więc musieliśmy zjeżdżać do bazy, wszyscy gratulowali p. Zdzisławowi, że tak świetnie to wszystko zorganizował

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz