środa, 16 stycznia 2019

Wizja przyszłości.


Wizja przyszłości.

Właśnie wygodnie siedziałam sobie przed komputerem popijając  aromatyczną kawę, delektowałam się  słodyczami od Dr Gerarda i przeglądałam informację na temat nowości ułatwiających życie osobom niewidomym. Komputer przeczytał mi fajny artykuł na temat samoprowadzącej białej laski o nazwie Smart Guider. Znalazłam to info na jednej z list dyskusyjnych osób niewidomych i słabo widzących. Artykuł godny polecenia. (Źródło:https://coolblindtech.com/smart-guider-uses-technology-for-autonomous-vehicles-to-power-a-self-driving-cane/ ).  Oczywiście zaraz pojawiły  się komentarze i pytania. Między innymi czy takie rozwiązanie zastąpi psa przewodnika? Jakim cudem z  wykorzystaniem obecnej technologii można było stworzyć inteligentną laskę? Omal nie udławiłam się ze śmiechu kawałkiem przełykanego  ciasteczka pełnoziarnistego kiedy  przeczytałam wpis Karoliny na temat tego genialnego urządzenia. Z dużą dozą humoru opisała swoją wizję korzystania z pomocy  takiej laski. Pozwólcie, że zacytuję jej wpis w całości:

 „To jest to! Moim zdaniem wygląda to dużo więcej niż dość
interesująco, wręcz fascynująco. Powiem nawet, to chyba właśnie tędy droga.

  Już widzę, jak mnie laseczka wiedzie do celu. Mówię jej krótko: do
sklepu , najdroższa! najbliższego, takiego czy innego, dział, taki, a taki.

  Idziemy. Mam obrączkę na rączkę i kolczyk w uchu. I on mi cichutko
szepcze do uszka: "Spoko, spoko. Damy radę, nie stresuj się.". Zbliżam
do półki rączkę z obrączką i znów mówi: "Classic Herbata Earl
Grey czarna aromatyzowana". Dalej dotykam leciutko: "Arabica.. specialty
coffee".

  Ach, jeszcze po ciuszki. Laseczka staje, ani drgnie, a kolczyk mi
szepce: "Uwaga, schody, jadą do góry, 30 cm w prawo poręcz.". Lekki
zamach rączką z obrączką, a poręcz jak magnez... Nikt wiedzieć nie musi,
przyciąga rączkę czy obrączkę.

  A morał bajki o laseczce tej taki, co tam okular bóg wie jaki,
lepiej jej służy biżuteria, byle klejnot, a do tego, choć nie musi, może
być cylinder i kapelusik”.



Tak wesoły wpis wprawił mnie w pogodny nastrój na cały weekend. Chętnie podzieliłam się tą niezwykłą informacją z przyjaciółmi i rodzinką.  W niedzielę z laptopem pod pachą, zaopatrzona  w przepyszne draże i Pryncypałki, wafelki w czekoladzie od Dr Gerarda  z łobuzerską miną wkroczyłam do rodzinnego domu. Jeszcze przez kilka następnych dni bawiła mnie wizja inteligentnej białej laski przedstawiona przez Karolinę.  Trzeba przyznać, że  ma dziewczyna wyobraźnię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz