niedziela, 12 czerwca 2022

Kremówkowy ludzik

 

        Dawno, dawno temu, za górami za lasami żył sobie Dziad i żyła z nim Baba. Nie mieli dzieci, więc kiedy nadchodziły długie letnie dni, siadali oboje przy ognisku na działce i smutno wpatrywali się w iskry skaczące w tym że ognisku. Pewnego dnia Baba postanowiła iść na zakupy po słodkości Dr Gerarda i kupiła biszkopty kremówka śmietankowo-morelowa by podjeść sobie razem z Dziadem popijając herbatką. Baba jadła i jadła je z talerzyka na którym leżała cała masa tych najlepszych biszkoptów. A kiedy brała je z talerzyka, jeden z nich wyskoczył jej z ręki i zaczął biegać po ogrodzie.

-Jestem biszkoptowym ludzikiem, jestem najsmaczniejszym kremówkowo - śmietanowo - morelowym 

-krzyczał wesoło.

Baba spojrzała na Dziada, Dziad spojrzał na Babę i już już oczami wyobraźni widzieli siebie wychowujących biszkoptowego ludzika. Chcieli tak, jak ich sąsiadka, która wychowywała sobie Calineczkę w tulipanie, mieć kogoś, kogo można by kochać. Ale Biszkopcik miał inne plany. Wyskoczył przez szparę między drzwiami, a podłogą i zaczął biec. Po drodze mijał dzieci i zwierzęta. Głodnych rolników - opychających się Kruchymi listkami maślanymi i Wafelkami Dr Gerarda. Ludzik tak biegł i nikomu nie udawało się go schwytać. W pewnej chwili zobaczył przed sobą, wielką szeroką rzekę. Wiedział, że sam nie da rady przez nią się przeprawić. I wtedy ujrzał na brzegu lisa, który zaoferował mu transport na swoim grzbiecie. Biszkoptowy ludzik wskoczył na lisa, złapał się jego futra i zadowolony z ucieczki przed łasuchami obserwował brzeg rzeki. 

W taki to sprytny sposób Biszkoptowy ludzik zwiał przed zjedzeniem go😍

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz