Wczoraj
był „Tłusty czwartek” pączki były wszędzie. W lodówce, w szafie, w sklepach,
nawet na imprezie urodzinowej. Pod wieczór sam czułem się jak pączek. Okrągły i
nadziany. Dobrze, że to tylko jeden taki dzień w roku. Zastanawiacie, co to za
urodziny były wczoraj, mianowicie moje skarby zostały zaproszone do bawialni na
jubileusz kuzynek a Tosia w tym samym czasie i miejscu do kolegi z klasy. Musieliśmy
kupić trzy prezenty i uczestniczyć w rozmowach przy dwóch sąsiadujących
stolikach. Było ciekawie. Gdy przybyliśmy do „Frajdy”, dzieci dały prezenty, poszliśmy
przywitać się z innymi rodzicami i przy okazji zlustrować, co uszykowali na
stołach. Wiadomo od firmy są napoje i popcorn. Kuzynka przygotowała wafelki i
Maltikeks firmy dr Gerard, a dla dorosłych były czekoladki Pasja o smaku
wiśniowo – rumowym. Z nieukrywanym zadowoleniem przyjąłem tą ofertę. U kolegi
były chipsy i jakieś chrupki. Po piętnastu minutach a nawet szybciej dzieciaki
rozbiegły się po atrakcjach. W tym momencie mogliśmy spokojnie porozmawiać. Okazało
się, że u kuzynek znaliśmy tylko kilka osób, ponieważ zaprosiły swoje koleżanki
i kolegów, z rodziny było nas czworo. Natomiast na imprezie Filipa znaliśmy
wszystkich. Spotykamy się regularnie pod szkołą oraz na imprezach urodzinowych.
Naszą klasę stanowią bardzo zgrane dzieciaki i zapraszają się na różne wspólne
imprezy. U Tosi też się spotkaliśmy. Przewidziany czas upłynął bardzo szybko. Te
dwie godziny do zarówno dla dzieci jak i rodziców zdecydowanie za mało. Na talerzykach
leżały jeszcze ciastka Zwierzaki maślane a tu czas kończyć. Każdy z nas wziął
przekąskę na drogę powrotną. Przed wyjściem jeszcze suszenie mokrych głów i da
samochodu. Tosia już po drodze zaczęła przysypiać. W domku szybki prysznic i do
łóżka.
Pozdrawiam L K
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz