piątek, 9 lutego 2018

Na urodzinach.

          Wczoraj był „Tłusty czwartek” pączki były wszędzie. W lodówce, w szafie, w sklepach, nawet na imprezie urodzinowej. Pod wieczór sam czułem się jak pączek. Okrągły i nadziany. Dobrze, że to tylko jeden taki dzień w roku. Zastanawiacie, co to za urodziny były wczoraj, mianowicie moje skarby zostały zaproszone do bawialni na jubileusz kuzynek a Tosia w tym samym czasie i miejscu do kolegi z klasy. Musieliśmy kupić trzy prezenty i uczestniczyć w rozmowach przy dwóch sąsiadujących stolikach. Było ciekawie. Gdy przybyliśmy do „Frajdy”, dzieci dały prezenty, poszliśmy przywitać się z innymi rodzicami i przy okazji zlustrować, co uszykowali na stołach. Wiadomo od firmy są napoje i popcorn. Kuzynka przygotowała wafelki i Maltikeks firmy dr Gerard, a dla dorosłych były czekoladki Pasja o smaku wiśniowo – rumowym. Z nieukrywanym zadowoleniem przyjąłem tą ofertę. U kolegi były chipsy i jakieś chrupki. Po piętnastu minutach a nawet szybciej dzieciaki rozbiegły się po atrakcjach. W tym momencie mogliśmy spokojnie porozmawiać. Okazało się, że u kuzynek znaliśmy tylko kilka osób, ponieważ zaprosiły swoje koleżanki i kolegów, z rodziny było nas czworo. Natomiast na imprezie Filipa znaliśmy wszystkich. Spotykamy się regularnie pod szkołą oraz na imprezach urodzinowych. Naszą klasę stanowią bardzo zgrane dzieciaki i zapraszają się na różne wspólne imprezy. U Tosi też się spotkaliśmy. Przewidziany czas upłynął bardzo szybko. Te dwie godziny do zarówno dla dzieci jak i rodziców zdecydowanie za mało. Na talerzykach leżały jeszcze ciastka Zwierzaki maślane a tu czas kończyć. Każdy z nas wziął przekąskę na drogę powrotną. Przed wyjściem jeszcze suszenie mokrych głów i da samochodu. Tosia już po drodze zaczęła przysypiać. W domku szybki prysznic i do łóżka.

Pozdrawiam L K

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz